Książki

David Gelernter – Mechaniczne Piękno

Na tę pozycję trafiłem zupełnie przypadkowo przeszukując półki biblioteki publicznej. Tym bardziej dzieło profesora Inżynierii Komputerowej uniwersytetu Yale było dla mnie miłą niespodzianką. “Mechaniczne Piękno” to jedyna w swoim rodzaju podróż po historii współczesnej myśli technicznej, a sposób ujęcia tematu i niezwykle sugestywne ukazanie struktury naczyń połączonych, jakim jest proces wykluwania się pomysłu czy projektu, zdradza, iż mamy do czynienia zarówno z naukowcem, artystą, jak i filozofem. Właśnie wszechstronność jest cechą najbardziej charakterystyczną podczas obcowania z tekstem. Autor umiejętnie i ciekawie naświetla kolejne zagadnienia związane z projektowaniem komputerów, zarówno w kategoriach sprzętowych oraz oprogramowania, łącząc jednocześnie fakty zaczerpnięte z historii architektury czy wzornictwa przemysłowego w najogólniejszym ujęciu, niczym kropki w misternym szkicu obrazu w panoramicznej skali.

Dzięki lekturze dowiadujemy się więcej o wzorcach, które do dzisiaj imponują inżynierom, z racji tego, że są po prostu czymś doskonałym technologicznie, co w dużym skrócie ująć można jako właściwy stosunek prostoty do mocy, a także jak niejednokrotnie przewrotna bywa ludzka natura w postrzeganiu jednej i tej samej rzeczy. Gelernter powołuje się na język programowania pisząc o Algol 60, w jego przekonaniu po dziś dzień przykład czystego geniuszu projektowania, który umożliwił rozwój tak powszechnych języków jak C, C++, Java, Ada czy Pascal. Mówi również o algorytmach tym razem przytaczając przykład narzędzia Quicksort brytyjskiego naukowca C.A.R. Hoare’a jako fundament prostoty połączonej z wydajnością w budowie algorytmów. Jednakże dla mnie najbardziej interesujące okazały się wątki dotyczące pracy koncepcyjnej, tych intymnych momentów, gdy wynalazca szkicuje pierwsze pomysły na luźnych kartkach papieru. Przy takich okazjach przytaczane są ciekawostki z historii motoryzacji, a także innych dziedzin pozornie, jak się okazuje, oddalonych od pracy projektantów maszyn liczących. Nie poprzestaje jednak na tym. Jak wspomniałem Gelernter jest, między innymi, artystą. Swoją książkę kończy zatem aktem kreacji wewnątrz tworzonego dzieła, ponieważ zapoznaje czytelnika z własnymi szkicami i koncepcjami. Stanowi to arcyciekawe zakończenie, bo jest logiczną konsekwencją przeprowadzonych w pierwszej części książki studiów nad sztuką dobrego projektu.

“Mechaniczne Piękno” polecam wszystkim zainteresowanym głębszym wejrzeniem w sposób myślenia i kojarzenia ze sobą różnych elementów otoczenia typowym dla inżynierów. Ponieważ horyzonty autora są nieprzeciętnie szerokie, czytelnik znajdzie tam sporo stymulujących odwołań, które pomogą mu w interpretacji kontekstu otaczających nas rozwiązań. Świat projektowania stanie się bardziej czytelny i logiczny.

Dan Brown – Cyfrowa Twierdza

Z twórczością tego autora zetknąłem się po raz pierwszy również przez przypadek, gdy podczas wizyty u kogoś trafił w moje ręce egzemplarz dzieła „Kod Leonarda da Vinci”. Pamiętam, że przeczytałem tę książkę w ekspresowym tempie, a lektura pozostawiła na mnie spore wrażenie. Zupełnie inaczej było z „Cyfrową Twierdzą”. Owszem czytało się szybko, ale wcale nie przyjemnie, bez pozytywnego wrażenia na koniec.

W zasadzie należało się tego spodziewać po autorze tak popkulturowym jak Dan Brown. Liczyłem na jakieś „mięso”, ale oczywiście moje oczekiwania były zbyt wygórowane. Z treści tej powieści dowiedziałem się tylko jednej, jedynej rzeczy: termin „bug” został wprowadzony do żargonu komputerowego podczas prac nad komputerem Mark II, w 1947 roku, a dotyczył odnalezienia przez inżynierów we wnętrznościach maszyny zabłąkanej ćmy, która powodowała występowanie usterek.

Fabuła książki jest skonstruowana niczym scenariusz filmowy. Podobnie zresztą jak w przypadku całego oceanu amerykańskich filmów jest boleśnie przewidywalna i łopatologiczna. Zawiera również niepotrzebne elementy. Czasami do orzygania słodka i często po prostu mało ambitna. To na pewno nie jest propozycja dla komputerowych geeków. Dan Brown chciał opisać perypetie swoich bohaterów, a nie wykorzystać okazję, by w fascynujący sposób popisać się wiedzą na temat kryptologii czy wykazać się zmysłem profetycznej intuicji i rozpocząć swą pracą debatę na tak modne dzisiaj tematy jak NSA, szyfrowanie, czy szpiegowanie obywateli. Nie, to zupełnie inny kaliber. Zamiast tego debiut autora „Kodu Leonarda da Vinci” oferuje lekką i dynamiczną powieść sensacyjną, którą można się zadowolić w podróży czy podczas oczekiwania w kolejce do lekarza. W innych okolicznościach zdecydowanie nie polecam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s