Idzie nowe

Ze statystyk wiem, że ten blog wciąż jest regularnie odwiedzany. Żyje w ten sposób swoim własnym życiem, tym bardziej, że sam tu już nie zaglądam. Pomiędzy innymi projektami, uruchomiłem tymczasem drugi blog na platformie WordPress. Będzie mi niezmiernie miło, jeżeli odwiedzając Technonowelę, poświęcicie również odrobinę uwagi nieco odmiennym treściom ode mnie.

Nieustająco pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie!

Koniec projektu

Parę dni temu zaczepił mnie na ulicy kolega z pytaniem: „Hej Brunon, co tam z tym Twoim blogiem?”. Ponieważ listopad poświęciłem na relaks i odpoczynek po bardzo intensywnym roku, po raz pierwszy od dłuższego czasu sam zadałem sobie to pytanie.

Doszedłem do wniosku, że czas już zabić ten projekt. „Technonowela” przechodzi w stan spoczynku i stała się tym, czym miała się stać od samego początku – archiwum. Powrócę do niego za parę miesięcy lub lat i zweryfikuję czy to pisanie było czegokolwiek warte.

W grudniu natomiast zastanowię się nad nowym. Chodzi mi po głowie blog oparty wyłącznie na tekście, podobnie, jak ten, ale pozbawiony z góry nałożonego, ściśle zdefiniowanego zakresu tematycznego. Załóżmy, że „blog światopoglądowy”. Prócz zagadnień ze świata IT dzieje się przecież wokół tak dużo, iż czuję coraz większą potrzebę dzielenia się z innymi szerszą perspektywą.

Jeżeli przejdę do realizacji nastąpi to w styczniu przyszłego roku. Nie omieszkam zamieścić tutaj linka do nowej strony wszystkim tym, którzy czerpali przyjemność z czytania moich tekstów na tym blogu.

Dziękuję za wszystkie fantastyczne rozmowy, które odbyłem z Wami, drodzy Czytelnicy. Być może do zobaczenia po nowym rozdaniu.

Mulholland Drive

Zdaję sobie sprawę, że ten film nie ma nic wspólnego z technologią IT. Niemniej wobec tak wyjątkowego dzieła postanowiłem odstąpić od ogólnej zasady i pozwolić sobie na pewną, zupełnie oderwaną od tematyki tego bloga, dygresję. Obraz obejrzałem po raz pierwszy w kinie w dniu polskiej premiery. Był to nietypowy seans, ponieważ poprzedzała go projekcja filmu Lost Highway, czyli swoisty maraton. Czytaj dalej

Trzeci rok na blogu

Nie sztuką jest zacząć bloga. Każdy może to zrobić. Trik polega na tym, aby uparcie i konsekwentnie kontynuować raz podjęty wysiłek, zachowując jakość i poziom. – Paul Thurrott

Dzisiaj mija trzeci rok mojej inicjatywy. Motywem przewodnim zawsze było dla mnie ćwiczenie i szlifowanie stylu pisania, obok wyrażania subiektywnych opinii o technologii użytkowej IT – mojego hobby. Po drodze jednak okazało się, że jeszcze cenniejsza jest Wasza uwaga i wsparcie, czego nie zakładałem i nie spodziewałem się. Dlatego dziękuję Wam za te wszystkie fantastyczne rozmowy, dla których wpisy na tym blogu służyły za pretekst. Są to zawsze dla mnie chwile bezcenne. Do kolejnego spotkania!

Drugi rok na blogu

Dzisiaj przypada druga rocznica mojego tutaj blogowania. Osobiście cieszę się, że ta przygoda trwa, że utrzymuję ciągłość tych paru wpisów miesięcznie, że wciąż jest o czym pisać, a także, że pisać nadal mi się chce. Ale najpiękniejszych chwil i tak doświadczam dzięki Wam, moi drodzy Czytelnicy. Bezcenne dla mnie są te rzadkie okazje, gdy uda nam się spotkać i porozmawiać o tym, co tutaj się dzieje, wyjść dalej i rozmawiać szerzej. Pozostaje mi tylko żałować, iż nie zdarza się to częściej i serdecznie podziękować Wam za wsparcie i ciekawość. Pozdrawiam.

Adieu, Mr. Sinofsky

Nienawidzę i uwielbiam zarazem takie dni, jak dzisiejszy. W wyniku nagromadzenia się okoliczności natury ogólnej, niespodziewanie późno zabrałem się do zwiadów po najnowszych wieściach ze świata IT. Otrzymałem cios gołą pięścią portalu technologicznego w postaci sensacyjnego wręcz doniesienia o „odejściu” szefa działu Windows. Nienawidzę, bo takich wiadomości nie lubię dostawać jako ostatni, a poza tym jest mi ona wyjątkowo Czytaj dalej

Pierwszy rok na blogu

Na dziś przypada pierwsza rocznica założenia niniejszego bloga. Fakt, że iskrą zapalną była pierwsza publiczna prezentacja systemu operacyjnego nowej generacji z rodziny Windows, a po dwunastu miesiącach od tego dnia piszę wciąż właściwie o tym samym wystarczająco jasno wskazuje na to jak nudnym jestem typem. Wiem, że parę osób zagląda tutaj w sposób bardziej lub mniej regularny, więc jakoś głupio mi to zostawić bez komentarza. Odkąd ostatecznie porzuciłem muzykę minęły zaledwie dwa lata. Pierwsze przejawy jakiegokolwiek zainteresowania zagadnieniami związanymi z IT nastąpiły bezpośrednio po tym punkcie zwrotnym w moim życiu. To bardzo niewiele. Natomiast ten blog od samego początku jest tylko wprawką do wykucia mojego własnego stylu pisania o tych sprawach, co chciałbym jakoś dopiero w przyszłości wykorzystać. Zresztą linka do tej strony mają tylko te osoby, które same się o to do mnie zwróciły. Pierwszy rok! Zdrówko!

R.I.P. Mr. Jobs

Dziwnie się czasami układają wydarzenia. Wczoraj trochę żartobliwie nazwałem swój wpis o premierze nowego iPhone’a „Apple bez Master of Ceremony Jobs…”, a wystarczył jeden dzień, by ten ton nie był już na miejscu… Niestety moje wcześniejsze obawy, które wyraziłem we wpisie tuż po ogłoszeniu rezygnacji Steve’a Jobsa ze stanowiska CEO potwierdziły się. Niespodziewanie. Mimo, że wszyscy wiedzieliśmy przecież, że nie jest dobrze. Nie zobaczymy już kolejnych prezentacji, konferencji i produktów a la Jobs. W perspektywie tego, o czym pisałem wczoraj, zamknięcie pewnej ery nabrało dzisiaj nowego, przykrego wymiaru.