Lato z Windows i Apple Music

Polska to fabryka twardych ludzi. Głównie dlatego, że na żadnym etapie życia nie są przesadnie rozpieszczani. Stąd też w konfrontacji z nacjami pochodzącymi z krajów, gdzie żyje się po prostu lżej, wypadają na osobowości szorstkie w obejściu i przechodzące szybko do, często odbieranych jako zbyt nachalne, konkretów. Oto bowiem przykładowy wzór zachowania ulicznego Polaka z życia wzięty: środek letniego wieczoru, pora, w której mniej wprawieni w bojach rycerze zakonu Alkohol leżą już w kałuży własnego moczu lub wymiocin, natchnieni gorzkim przeczuciem zbliżającej się porażki moralnej i fizycznej „dnia następnego”, otóż grupka bardziej wojowniczych rodaków idzie środkiem nadmorskiego deptaka i żywiołowo o czymś dyskutuje. Prawdopodobnie aby uciąć spekulacje, chociaż pobudki nie są mi do końca znane po dziś dzień, jeden z Polaków zaczepia nas bezpośrednim pytaniem sprawdzającym wiedzę ogólną z flory, fauny i historii architektury jednego ze słynnych polskich kurortów, bez słowa wstępnego, informacji o czekających nas nagrodach za udzielenie trafnej odpowiedzi lub jakiegokolwiek wprowadzenia w reguły gry: „Ile gwiazdek ma ten hotel?”. Zbity lekko z niejasnego tropu, po udzieleniu precyzyjnej i równie szybkiej odpowiedzi z naszej strony, zadaje jeszcze pytanie pomocnicze: „A ten?”, wskazując palcem na budynek znajdujący się tuż obok bohatera poprzedniego obiektu zainteresowania. Czując brak równie niejasnego zwycięstwa, kończy teleturniej tak samo szybko, jak go rozpoczął.

Ponieważ w tym kraju twardych ludzi zjawisko atmosferyczne, które uczciwie można nazwać latem trwa co najwyżej miesiąc, godziny spędzane przed ekranem komputera i przed klawiaturą wyjątkowo jawią mi się jako czas stracony. Zajmuje mnie głównie jazda na rowerze, spacery po lasach polskich i łapczywe wdychanie szwedzkiego jodu, importowanego przez morską bryzę znad zatoki gdańskiej. W tym roku jest to zadanie trudniejsze niż bywało poprzednio, a to głównie ze względu na coś, co nie zdarzyło się nigdy na przestrzeni bardziej współczesnej historii systemu operacyjnego Windows, czyli premiera jego dużego wydania latem właśnie. Padłem ofiarą słynnego w internecie błędu, kod 80240020, znalazłem niezawodne rozwiązanie, przeprowadziłem dwa różne sposoby na wymuszenie aktualizacji, pozyskałem odpowiedź na pytanie kiedy by się odbyła, gdybym jej nie wymuszał, przetestowałem najnowszą kompilację, udzieliłem kilku wskazówek w programie niejawnego testera systemu odnośnie znalezionych błędów, więc jak by się uprzeć, miałbym o czym pisać. Na przeszkodzie stanęło krótkie, przesadnie nierozpieszczające polskie lato.

Niemało mógłbym napisać również o usłudze Apple Music, którą w napadzie nieopanowanego entuzjazmu okrzyknąłem nokautem, bezczelnie nakłamałem na łamach tego bloga o jej niezawodności, o cudownej, bezproblemowej synchronizacji zbiorów pomiędzy urządzeniami, a także wypisałem całą litanię podobnego steku bzdur. Nie doceniłem przeciwnika, chociaż powinienem napisać przeceniłem, ale nie, nie doceniłem właśnie, ponieważ zamiast zaserwować nokaut innym usługom strumieniowania muzyki w Sieci, ten podstępnie obrócił się w stronę swego zagorzałego kibica i dotkliwie dał mu po zębach. Leżąc na deskach ringu sprawdzam teraz czy wszystkie są na swoim miejscu. Tak, Panie i Panowie, Apple Music to kompletna klapa. Serwis, który zamiast muzyki oferuje przykre niespodzianki niepoprawnego funkcjonowania. Kiła i mogiła. Najgorsza rzecz, jaką otrzymałem od Apple. W praktyce tak zła, że niejednokrotnie już rozważałem wycofanie się z automatycznego przedłużenia konta i powrót do niezawodnego w porównaniu Spotify. Na przeszkodzie stanęło krótkie, przesadnie nierozpieszczające polskie lato, chociaż w tym przypadku jest to pożądana okoliczność łagodząca, gdyż zależy mi na pełnej integracji z systemem tak bardzo, że jestem skory dać chłopakom z Cupertino szansę na rychłe naprawienie licznych problemów.

Jako stuprocentowy Polak nie mam wyjścia i muszę pozostać twardy. Lato zając i wkrótce ucieknie. Zaniedbując Windows 10 i przemilczając Apple Music oddaję zapewne przysługę polskiej Sieci. O pierwszym można już dzisiaj przeczytać wszystko, jak się chce. O drugim też. Nie należy mnożyć bytów bez potrzeby, jak powiedział filozof. Zdania skreślam pospiesznie, na automacie, gdyż z tyłu głowy, w zwojach mózgowych tam się naprężających, jak dobrze zbudowany, prawie nagi samiec alfa na nadmorskim deptaku poszukujący chętnych osobników płci przeciwnej, grzmi wewnętrzne poczucie obowiązku wyłączenia internetu, komputera, klawiatury, myślenia. Amerykański rower marki Electra, wyprodukowany na Tajwanie, przesypujące się plażowym piaskiem przez palce polskie lato oraz importowany szwedzki jod wzywają.

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Lato z Windows i Apple Music

    • Hej, odłączyłem się od internetu na parę tygodni. Uciekł mi Twój komentarz, za który dziękuję bardzo, jak zwykle.

      Tutaj zawsze było i będzie to, na co mam ochotę. Niekoniecznie zgodnie z bieżącym kalendarzem wydarzeń.

      Bardzo mi miło, że zaglądasz co słychać. Przyznaję, u mnie na razie cisza…

      Pozdrawiam serdecznie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s