Praca jako gra

Jedna z najbardziej fascynujących tajemnic dotyczy zagadnień, nad którymi geniusze wielkich korporacji IT wytężają głowy, za zamkniętymi drzwiami swych pracowni. W pewnym sensie decydują oni o kształcie naszej przyszłości, co sugestywnie przekazane zostało ostatnio w pierwszym filmiku promocyjnym Windows 10. Ukazane tam dzieciaki to przedstawiciele pokolenia, które w większym stopniu będzie polegało na technologii, niż miało to miejsce kiedykolwiek wcześniej. Ten niezaprzeczalny fakt generuje masę pytań wśród współczesnych. Od kwestii moralnych, po praktyczne.

Larry Page scedował niedawno gros swoich obowiązków na innych, właśnie po to, by zastanawiać się nad przyszłością. Ponieważ jest człowiekiem inteligentnym, widzi przed nami szereg przeszkód, z którymi będziemy wkrótce musieli, jako ludzkość, zmierzyć się i opracować nowe metody radzenia sobie z inną rzeczywistością. Jednym z nabrzmiewających problemów jest kwestia zapewnienia pracy rosnącej liczbie ludzi na świecie, w którym rynek pracy się kurczy.

Weźmy pod uwagę pierwszy z brzegu przykład: samochody bez kierowców. W przypadku Google jest to dylemat, bo z jednej strony firma opracowuje taki system, a z drugiej bierze na siebie odpowiedzialność za pozbawienie dużej części ludzi źródła ich utrzymania, zakładając, że system zostanie wprowadzony z sukcesem. Zastąpienie ludzi maszynami przełoży się na większe bezpieczeństwo, mniejszą ilość śmiertelnych wypadków, czyli w konsekwencji większą ilość gęb do wykarmienia, że tak to brutalnie ujmę. Wychodząc z tego prostego przykładu do bardziej ogólnego obrazu sytuacji, dostrzegamy dość poważny kłopot.

Samochody bez kierowców, strumieniowanie muzyki, powszechna dostępność do publicznych komputerów – to wszystko będzie miało bezpośredni wpływ na ewolucję poczucia posiadania i własności, co stanowić może kontrę, gdyż bez wątpienia jest to aspekt pozytywny. To wizja świata równych szans, społeczeństwa bez sztucznych podziałów, przez co granicząca z kompletną utopią, jak komunizm.

Zastanawiając się nad tym wyobraziłem sobie właśnie taką sytuację, w której cała rzesza ludzi uzależnia się od gry. Gry w pracę. Wyobraźmy sobie świat zautomatyzowany, w którym ogromna ilość pracy wykonywana jest przez maszyny. Człowiek potrzebny jest jedynie tu i ówdzie, sporadycznie, ponieważ taki system nie jest w stanie wytworzyć wystarczającej ilości ekwiwalentów dla zajęć, które ludziom odbiera. O tym, jak szybko można zdegradować jednostkę ludzką bez pracy, przekonał się każdy, kto spędził dłuższy czas na bezrobociu. Człowiek po prostu potrzebuje pracy do życia, a bez niej szybko staje się jedynie cieniem człowieka.

W poszukiwaniu szczęścia posiadania zajęć i obowiązków, zautomatyzowane społeczeństwo tworzy sobie globalną grę, która wirtualizuje to, co poprzednie pokolenie musiało jeszcze wykonywać realnie. Interesująca zabawa teoretyczna. Ludzkość albo się unicestwi całkowicie, albo doprowadzi do stanu śliniącego się imbecyla. To nie jest fatalizm. Gatunek znajdujący się na samym końcu łańcucha pokarmowego z konieczności musi uczynić z siebie swego największego wroga.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s