WWDC 2015: watchOS

Technologiczne utensylia docenia się zupełnie jak zdrowie. Komputerami zacząłem się interesować w 2010 roku. Nie pamiętam więc gehenny, przez którą przejść musiał zastęp entuzjastów, w trakcie miesięcy następujących po premierze pierwszego smartfona od Apple. Pod koniec czerwca 2015 roku czuję się zgoła inaczej, niż było to we wrześniu 2014. Odkąd rozpoczęła się moja droga z technologią, nie było jeszcze tak frustrującego momentu, który mógłbym porównać do fatalnego startu Apple Watch.

Dzisiaj spoglądam na tę niedaleką przeszłość w sposób schizofrenicznie dwutorowy. Są rzeczy, które mnie martwią, ale wyciągnąłem zarazem cenne wnioski, za które jestem całej sytuacji wdzięczny. Wiem, z równie silnym przekonaniem, jak poprzednio, gdy mówiłem, że pierwszy będę stał w kolejce po zegarek, iż na pewno nie kupię Apple Watcha pierwszej generacji. Jednocześnie jednak, umocniłem się w przekonaniu, że „nadgarstek jest interesujący”.

Szkic zazwyczaj wypada lepiej, gdy doda się cieniowanie. Z rozmów, przeprowadzonych z pracownikami sieci iSpot, wyprowadziłem kilka niepokojących wniosków. Ilość klientów zgłaszających problemy ze sprzętem, które kończą się najczęściej odesłaniem go do autoryzowanego serwisu w Warszawie, znacznie ostatnimi laty urosła. Po premierze najnowszego smartfona rozpętało się piekło zapisywania ludzi na listy oczekujących, w wyniku problemów z dostawami. Dokładnie taka sama sytuacja ma miejsce w przypadku MacBooka, gdyż salony otrzymały pojedyncze sztuki. Na wszelkie zapytania o dostępność zegarka w Polsce, zmuszeni są odpowiadać wzruszeniem ramion.

A miało być tak pięknie…

To cieniowanie przesadne. Kładzie się ono zaskakująco na szkic, w którym wydawało mi się do niedawna, że Tim Cook jest idealną osobą do poprowadzenia firmy w ramiona IoT. W końcu operacyjną wiedzę ma w małym palcu.

Miejscami niekorzystny obraz może przyjąć jednak prędko zupełnie inną dynamikę, gdy w przyszłym roku otwarty zostanie w końcu pierwszy Apple Store nad Wisłą. Problem polega na tym, że nawet w tych okolicznościach, nie przesądza to jeszcze w sposób dostateczny kwestii zegarka. Dopiero w tym miesiącu, część lokalizacji, umożliwiła po raz pierwszy zakup urządzenia prosto z pułki sklepowej, a kolejne będą dodane w drugiej połowie lipca.

Jedynym położeniem gorszym od wpisania na listę oczekujących, jest brak możliwości wpisania swojego nazwiska na nią. Innym rodzajem przykrości jest posiadać poprzedni model smartfona w kieszeni i niecierpliwić się, czekając na nowszy, a innym nie posiadać zupełnie niczego, bez informacji kiedy to się zmieni. Apple Watch nie oferuje nawet polskiego interfejsu użytkownika w menu, podczas pierwszej konfiguracji urządzenia.

To wszystko nie jest bez precedensu i na pewno kiedyś sprawy będą wyglądały znacznie lepiej, niemniej, podobnie jak ze zdrowiem, lepiej posiadać gorszą wersję, niż nie mieć wcale.

Bardzo dużym komfortem jest za to możliwość przeanalizowania sytuacji na spokojnie i z dystansem. Interesujące, że do tej pory nie usłyszałem ani jednej osoby, która przyznałaby, że nie wyobraża sobie życia bez zegarka. iPhone był przypadkiem zupełnie przeciwnym. Ogromna rzesza użytkowników pokochała i uzależniła się od smartfona, począwszy już od pierwszej, niedoskonałej jego wersji.

Skłania to do zadania najbardziej podstawowych pytań odnośnie samej kategorii. Chrome OS, koncepcyjnie, stanowi naprawdę świetne rozwiązanie, jednakże Chromebooki wprowadzono ze zbyt dużym wyprzedzeniem. To urządzenie wymaga bowiem świata połączonego. Dokładnie tak samo, jak jest to w przypadku technologii ubieralnej. W tym świetle, nie dziwi mnie umiarkowana miłość do Apple Watcha. Czym urządzenie staje się mniejsze, bardziej personalne, tym wyraźniej polega na wszystkim, co się dzieje wokół. Zyskuje na wartości, będąc zanurzone w określonym ekosystemie. iPhone, na początku swej historii, również polegał w dużym stopniu na komputerach Mac.

Podczas konferencji WWDC deweloperzy zgodnie wyrażali zaskoczenie, związane ze stopniem otwarcia dostępu do urządzenia przez Apple. Spodziewano się możliwości tworzenia natywnych aplikacji, bo zostało to zapowiedziane już wcześniej. Nikt natomiast nie liczył na pełny dostęp do Digital Crown, głośnika itd. Nie spodziewano się również możliwości tworzenia tak zwanych Komplikacji, czyli wszelkich elementów interfejsu, wykraczających poza wskazywanie czasu na podstawowym ekranie zegarka, którym jest oczywiście cyferblat.

Skoro było to zaskoczeniem w środowisku osób zwykle najlepiej poinformowanych, oznacza to, że Apple robi coś tutaj inaczej. Moim zdaniem przyspiesza procesy, bo chce uniknąć ryzyka, gdzie Apple Watch staje się mało interesującym, niszowym urządzeniem dla wąskiego grona najzagorzalszych fanów firmy. Myślę, że można to uznać również za drogowskaz w rozgryzaniu przyszłego harmonogramu wydawniczego. Watch, z największym prawdopodobieństwem, wejdzie w tryb generacyjny zbliżony do smartfonów.

W pewnym sensie musi tak być również ze względu na fakt, że Apple weszło relatywnie późno do gry. iPhone był produktem, który zapewnił sobie dogodną pozycję na rynku w dużo bardziej sprzyjających warunkach – w 2007 roku nie było drugiego takiego urządzenia. Technologia na nadgarstku, w 2015 roku, jest już w miarę zdefiniowana, co skutkuje sytuacją, w której użytkownik zapoznany z kategorią, obcując z propozycją od Apple, nie znajduje nic, co kategorycznie wyróżnia ją od innych. Sprawa rozbija się o styl i siłę marki. Firma zmuszona jest więc robić lepiej i szybciej.

Siła marki, to prawdziwy as w rękawie producenta MacBooka. Stanowi poważny argument w planowaniu linii produktowej firm, które wspólnie będą budować IoT. Pisałem już wcześniej, że tego typu infrastruktura jest kluczowym elementem, w procesie zaszczepienia koncepcji prawdziwej użyteczności technologii ubieralnej w codziennym życiu Konsumenta.

W zaledwie parę tygodni po oficjalnej premierze, żyjąc w świecie, w którym dostępność jest wciąż bardzo ograniczona, Apple przedstawia drugą wersję nowej platformy. Biorąc pod uwagę, że świat zobaczył Apple Watcha we wrześniu 2014 roku, nie jest całkowicie wykluczone, iż druga jego wersja nie pojawi się już tej jesieni. Byłby to mocny cios w twarz klientów, którzy wciąż czekają na realizację swojego zamówienia, do którego jednak Apple jest jak najbardziej zdolne. Sam taki otrzymałem, kupując pierwszego iPada z wyświetlaczem Retina, we wrześniu 2012 roku, a zaledwie miesiąc później dowiadując się o nowej jego generacji, zupełnie poza dotychczasowym harmonogramem wydawniczym.

Zważywszy jednak, że Apple nigdy nie wydaje do rąk klienta jakiegoś zwykłego gówna, ta nieprzewidywalność w przewidywalności nie jest cechą jednoznacznie negatywną. Potrafi to być całkiem ekscytujące, niczym hazard, mimo, że nie zawsze najprzyjemniejsze, gdy okazujesz się wielkim przegranym.

Ostatnia część cyklu ma dotyczyć usługi Apple Music. Zanim ją napiszę, chciałbym dozbroić się w opinię o samym serwisie w praktyce. Możliwe więc, że pojawi się znacznie później, wybijając się z przyjętego rytmu.

Reklamy

4 uwagi do wpisu “WWDC 2015: watchOS

  1. BTW „możliwości tworzenia tak zwanych _Komplikacji_”?

    Co do Apple Store w Polsce to jakaś potwierdzona informacja? Czy przypuszczenie? Było by miło nie być skazanym na obsługę wysyłkową.

    Jeżeli chodzi o iSpot to jest to chyba dosyć dziwny sklep. Z jednej strony wszystko jest niby ok, ale z drugiej strony w sieci jest całkiem spora fala narzekań i wchodząc do sklepu nie można oprzeć się wrażeniu, że to tylko pośrednik. Bardzo miło i sprawnie idzie sprzedaż. Na wszelkie pytania odpowiedzą uspokajająco „to się nie zdarza”, ale gdy wydarzy się coś niespodziewanego to nie ufałbym w sprawne załatwienie sprawy.

    Tak samo z zegarkami – oni po prostu nie mają pojęcia kiedy go dostaną, tak samo jak stoisko Apple w jakiejś sieci z elektroniką. Z drugiej strony byłem w Appe Store w Hiszpanii – chciałem obejrzeć i też zegarków nie mieli. 😉

    • A tak, Komplikacji. Termin zegarmistrzowski. Na przykład w takim kontekście: „Dzisiejsze zegarki A. Lange & Söhne to czasomierze mechaniczne, często wyposażane w dodatkowe komplikacje.” (Wikipedia)

      iSpot jest pośrednikiem. Nie ma co się opierać takiemu wrażeniu. Poziom wiedzy sprzedawców jest bardzo daleki od ideału, ale w amerykańskich Apple Store bywa pod tym względem wręcz fatalnie, o czym można się przekonać, oglądając liczne filmy z prezentacji Apple Watch klientom.

      Apple Store ma być w Warszawie otworzony w 2016 roku – informacja z dobrego źródła. Aczkolwiek plany mogą ulec zmianie i nikt mnie dodatkowo o tym nie będzie powiadamiał 😉

      Centrala iSpot również nie ufa załatwieniu sprawy i od jakiegoś czasu sprzęt nie może być naprawiany gdzie indziej, jak w Warszawie. Inne jednostki wszystko muszą wysłać do serwisu w stolicy.

      Jako zaledwie partner handlowy, iSpot jest na samym końcu, jeżeli chodzi o informację o produktach/planach. Chociaż szkolenia z prezentacji Apple Watcha już mieli 😉

      Pozdrawiam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s