WWDC 2015: Rozgrzewka

Kiedy Tim Cook zapowiedział, że nie będzie żadnych statystyk i „wszystko idzie dobrze”, nastawiłem się na powtórkę upakowania treści, którą pamiętam z poprzedniej konferencji. Po zakończeniu prezentacji wiedziałem, że tematów istotnie będzie wiele. Pamiętając za to, jak intensywny może być to przekaz, dzięki takiemu nastawieniu nie czułem się już tak przelobowany, jak rok temu. Każde otwarcie WWDC, które zaczyna się od „everything’s going great”, a kończy na „one more thing”, to dobre otwarcie. W przyszłości proszę nie zwalniać i kondensować!

Jedna sprawa załatwiona: udało się po raz kolejny uniknąć tematu ilości zamówień na Apple Watch. Czyli można być raczej pewnym, że cyfry nie są imponujące… Nowa kategoria urządzeń od Apple zalicza chyba skromny start. Oczywiście to niczego nie przesądza, ale daje do myślenia w kontekście. Może Android Wear wcale nie sprzedaje się słabo? Może popyt na technologię ubieralną jest bardzo nikły?

Apple nie omieszka pochwalić się tam, gdzie ma czym. Przykładowo, podczas rozmowy o tempie adaptacji najnowszych wersji systemów operacyjnych, porównano imponujące procenty względem platform od Google i Microsoftu. Opracowano najlepszy model, a fakty mówią same za siebie. Nic dziwnego, że ludzie, którzy zdecydowali się budować na tworzeniu aplikacji swój własny biznes, walą drzwiami i oknami na WWDC. Szczególnie w przypadku iOS bowiem, jest kasa i są piękne statystyki.

Opis wrażeń z tegorocznej prezentacji rozbiję na części. W telegraficznym skrócie, rzeczy najważniejsze dla mnie sprowadzają się do kilku elementów:

  • Wyszukiwanie Spotlight dozbrojone w rozpoznawanie fraz z języka naturalnego oraz Proactive Assistant, czyli kolejny front walki w aplikacjach – inteligencja.
  • Współdzielenie ekranu przez dwie aplikacje w OS X i na iPadach, wielozadaniowość.
  • Nowa aplikacja Wiadomości i kiedy doczekam się tego w Polsce.
  • Dynamika rozwoju najnowszej platformy firmy – watchOS.
  • „One more thing”, czyli Apple Music.

Jeszcze tylko kilka uwag co do samej prezentacji, tym razem. Nareszcie kobiety na scenie! Podczas Google I/O wielokulturowość czuło się w powietrzu. Chociaż nie mam na tym punkcie bzika, to zdaję sobie sprawę, że dla wielu ma to duże znaczenie. Uważam, że wprowadzenie większej ilości osób z kadry zarządzającej Apple, to dobre posunięcie. Wprowadzenie kobiet, jest posunięciem już zdecydowanie fair. Każdy akcent, położony na niejednolitość organizmu korporacji, czy to ze względu na rasę, pochodzenie, czy płeć, oddaje komuś zasłużoną sprawiedliwość.

To, że od czasu do czasu jakiś deweloper oprogramowania zajmie głos, jest również jak najbardziej na miejscu. Natomiast nie podobały mi się zupełnie wystąpienia takich postaci, jak Graham czy Iovine. Obaj panowie byli spięci i nerwowi. Wyszło to bardzo sztywno. Słabo. Znacznie lepszy był już Reznor, a klipy promocyjne ogólnie wypadły korzystniej, co wyraźnie było wczoraj widać.

Mocno kręciłem nosem na materiał przygotowany jako wstęp do prezentacji. Było to idiotyczne i pasowało bardziej do wizerunku takich firm, jak Samsung i tego pokroju pomysłów na wydarzenia medialne. Filmiki z reguły posiadały dodatni ładunek, niosły ważny przekaz, nadawały ton. Tegoroczny ton był niepoważny, głupi. Był to kiepski początek dla całkiem udanego WWDC.

Eddy Cue, ten playboy, jak zwykle chciał zabłysnąć, pokazać co znaczy luz na scenie. Wyszło tak, jak z nielubianym wujkiem w rodzinie, który wiedząc o tym, stara się zawsze za bardzo i po wszystkim reszta nie lubi go jeszcze mocniej.

Podobało mi się za to wystąpienie Cooka. Lubię jego próby przywrócenia do życia tej ekscytującej tradycji, pod tytułem „one more thing”. Jego prowadzenie jest spokojne, wyważone, nigdy nie stara się być koniecznie najważniejszy. Nie posiada wprawdzie scenicznej charyzmy, ale obdarzony jest sceniczną inteligencją. Z biegiem lat, coraz bardziej doceniam tego człowieka. Myślę, że kupił mnie sposobem prezentacji swoich poglądów na świat. Jego nacisk na dobrą, powszechną edukację, równouprawnienie społeczne, ochronę środowiska, to sprawy, które cholernie mi w nim imponują.

Craig Federighi również wypadł świetnie. Jest już praktycznie ustanowioną gwiazdą konferencji, o czym można było się przekonać słuchając głośnej owacji tłumu deweloperów, gdy przejmował prowadzenie. Pamiętam jeszcze jego nieśmiałe początki – trzęsące się dłonie i suchość w ustach, w konfrontacji z tłumem entuzjastów, ale wyrobił się dosyć szybko. Wśród liderów Apple obecnie prawdopodobnie najlepszy prezenter.

WWDC dostarczyło. Jest bardzo dobrze, inspirująco i ciekawie. Nastąpił załadunek baterii do pełna i teraz, w swoim tempie, będę ją rozładowywał, spisując własne przemyślenia i refleksje.

Reklamy

2 uwagi do wpisu “WWDC 2015: Rozgrzewka

  1. Bardzo fajny tekst i podsumowanie tego co większość z nas widziała. Co do apple wear czy podobnych zegarków ze strony konkurencji – dla mnie całkowicie zbędny gadżet. Oczywiście przyda się inne narzędzie, które posiada mierzenie pulsu itd jak ktoś uprawia jakiś sport, ale tak to na razie przyrost formy nad treścią 😉

    • Witam (nie)linuksiarza serdecznie!

      W zupełności zgadzam się co do stanu bieżącego technologii ubieralnej. Jest zdecydowanie za wcześnie na to, by była prawdziwie użyteczna, nie mówiąc już niezbędna.

      Trzydzieści lat temu Susan Kare tłumaczyła w TV takie podstawowe metafory, jak folder, ikona, okna. Dzisiaj takie koncepcje tłumaczy się tylko trzylatkom. W 2015 roku można poczytać artykuły typu: „Jak sterować głośnikami Sonos przy użyciu Apple Watch”.

      To dopiero początek kolejnego rozdziału. Wiele musi się jeszcze zdarzyć po drodze.

      Dziękuję za komentarz i pozdrawiam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s