Krytycznie

Za inspirację do tego wpisu posłużył mi tekst z bloga Stratechery, autorstwa Bena Thompsona. Zanim jeszcze usunąłem swoje konto na Twitterze wspomniałem, że jest to jeden z najciekawszych technologicznych, na które kiedykolwiek trafiłem. Jest to dzisiaj równie prawdziwe stwierdzenie, jak poprzednio. W mojej prywatnej, internetowej bibliotece Stratechery pozostaje bowiem przykładem jak można pożytecznie spędzić czas w Sieci, używając mózgu. Mój wpis skoncentruje się jednakże na chwilach zgoła przeciwnych.

Rozpocznę od razu od sedna sprawy: wpisu na BuzzFeed „autorstwa” Cates Holderness, z dwudziestego siódmego lutego. Nazwijmy go roboczo „Kiecka”, bo dobrze oddaje to pewien ton, na którym tutaj mi zależy. „Praca” „reportera” ograniczyła się do odnalezienia „ciekawego” zdjęcia i wątku w serwisie Tumblr i skreślenia dwóch zdań:

There’s a lot of debate on Tumblr about this right now, and we need to settle it. This is important because I think I’m going insane.

Cudzysłowy są oczywiście zamierzonym, sarkastycznym zabiegiem, wycelowanym w to „dzieło”. Efekt? 38 266 061 odsłon, w chwili pisania tych słów. „Kiecka” ukazywała zdjęcie sukienki, która ponoć wzbudza kontrowersje, ponieważ część ludzi widzi ją w zestawieniu kolorystycznym, który dla innej części jest wprost nie do przyjęcia. Jako komentarz przytoczę jedynie zdanie zapożyczone od poprzedniego CEO firmy Apple, wypowiedziane wprawdzie w zupełnie innym kontekście, ale idealnie odzwierciedlające moje własne odczucia wobec tej sprawy:

Tego typu rzeczy sprawiają, że czuję się lekko zawstydzony byciem Człowiekiem. – Steve Jobs, Macworld 2000

Krótka forma? Owszem, czemu nie? Na tym blogu także ją uprawiam, poprzez moją serię „Tweet”. I tak jak wartość dla innych jest bezsprzecznie dyskusyjna, to jej wartość dla mnie nie pozostawia cienia wątpliwości. Pod prysznicem, czy też gdy się golę, wyskakują na mnie takie potworki, które później krążą mi w myślach i najlepszą metodą jest je napisać, bo momentalnie przestają uwierać. „To grafomania!” – ktoś powie. Niech będzie i tak. To w końcu moje miejsce i mogę tu robić, co mi się żywnie podoba. Na szczęście nikt nie ma obowiązku tego czytać. Jednakże taka jest właśnie geneza serii. Podobnie było zresztą w przypadku „skoku w bok”, w postaci wpisu „Mulholland Drive”, bo film stanowi obsesję, z której próbuję się wyleczyć.

Niewątpliwie można krótko, acz treściwie. Aby uniknąć posądzenia o autopromocję, czy samouwielbienie, przytoczę kolejny przykład, który jest cytatem, tym razem z Edgara Allana Poe, z mojego wpisu „Tweet #2”:

A wszystko, co kochałem – kochałem w samotności.

Zamieściłem to zdanie nie ze względu na jakąś rozpaczliwą melancholię czy sentymenty, typu „ależ jest mi smutno”, ale ponieważ zdanie to zawiera pokład filozoficzny, który wydaje mi się bardzo prawdziwy. Otóż, gdy zdamy sobie sprawę, iż jedynym miejscem, w którym świat wygląda dokładnie tak, jakim go widzimy jest nasza własna głowa, szybko dochodzimy do cytowanej we wpisie konkluzji. Co znacznie bardziej przerażające, to refleksja nad tym, że cały ten banał dzielenia z kimś świata jest niczym więcej, jak własną, samokochającą się iluzją.

W sposób przewrotny, pokuszę się o tezę, iż jedyna realna wartość „pracy” Holderness, płynie właśnie z naocznego dowodu na prawdziwość treści powyższego akapitu. Nie ma prawdy obiektywnej i okazuje się, że to, co dla jednych jest oczywiste, jest czymś innym dla drugich.

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Krytycznie

  1. Mi też odpowiadają bardziej myśli przetworzone i spostrzeżenia (takich jak ten), niż wpisy odtwórcze traktujące sucho o technologii – jeżeli to miał na myśli Marcin. A co do takich jak ty to nazwałeś „tweetów” to zgodzę się, że na własnym poletku można robić wszystko. Z drugiej strony warto się trzymać jakiś ram i szczerze mówiąc jak zobaczyłem pierwszego „tweeta” w swoim czytniku to pojawiło się wielkie „WTF?!”. Teraz napisałeś, że chciałeś to zanotować – pytanie czy nie warto prowadzić rozdzielnych profili lub nie zapisywać tego offline.

    • Dziękuję za bardzo rzeczowy komentarz, jak zwykle.

      Reakcja, którą opisałeś cieszy, bo chyba takie było założenie. Widzisz, ten blog to jedynie mój poligon doświadczalny. Publikuję, bo każdy może mieć wkład w to, czym jest Internet i to jest piękne. Podobnie jak to, że mamy wolny wybór gdzie się zatrzymamy na chwilę, gdzie pomyślimy i pozostawimy komentarz.

      Sprawia mi ogromną frajdę rozmowa ze znajomym, który nagle, z zaskoczenia, wyskakuje z komentarzem do mojego wpisu. Nie odbyłbym wielu fantastycznych rozmów, na przykład z Marcinem, gdybym zapisywał to w swoim pamiętniku. Właśnie dla takich chwil wciąż coś tutaj jeszcze zapisuję od czasu, do czasu.

      Siła blogów polega na ultra subiektywnym podejściu do zagadnienia nadawania formy myślom. Dlatego nie warto, ale można trzymać się określonych ram, jeżeli taki jest pomysł. Marcin użył najcelniejszego słowa „ewolucja”. Dowód, że dobrze mnie rozumie.

      Bardzo miło było coś od Ciebie ponownie usłyszeć.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s