Mulholland Drive

Zdaję sobie sprawę, że ten film nie ma nic wspólnego z technologią IT. Niemniej wobec tak wyjątkowego dzieła postanowiłem odstąpić od ogólnej zasady i pozwolić sobie na pewną, zupełnie oderwaną od tematyki tego bloga, dygresję. Obraz obejrzałem po raz pierwszy w kinie w dniu polskiej premiery. Był to nietypowy seans, ponieważ poprzedzała go projekcja filmu Lost Highway, czyli swoisty maraton.

Tego ostatniego byłem już fanem, odkąd obejrzałem go w kinie, podczas gdy również był jeszcze zupełnie świeży. To ten tytuł był pierwszym wejrzeniem w pokręcony świat kina według Davida Lyncha (nie licząc serialu Twin Peaks, bo w tym przypadku nie można powiedzieć, że było to wyłącznie jego dzieło). Zakochałem się od pierwszego obejrzenia! Być może była to więc kwestia wygórowanych oczekiwań, ale tamten raz z Mulholland Drive wypadł blado. Film w ogóle do mnie nie przemówił.

Dzisiaj jest dla mnie bardziej istotny niż Lost Highway. Jest to nie tylko mój ulubieniec, w dotychczasowym dorobku reżysera, ale jeden z najlepszych filmów jakie w życiu widziałem, kropka.

Mulholland Drive (MD) posiada magnetyczną, czarującą moc przyciągania, która zmusza mnie do sięgania po film, raz na jakiś czas. Inną, piękną cechą jest to, że za każdym razem można go obejrzeć w odmienny sposób. Napisano już szereg interpretacji. W każdej z tych, które znam, odnajdywałem nowy sens. W tym właśnie tkwi siła obrazu – co człowiek, to interpretacja.

Oglądając MD należy pamiętać, że ani David Lynch, ani jego aktorzy nie posiadają w głowach jednej, wspólnej wersji intrygi. Każda z osób zaangażowanych w projekt ma swoją własną, a styl reżysera ograniczył się jedynie do sugestii, zamiast naprowadzania na konkretne koncepcje. Justin Theroux wspominał, na przykład, że Lynch był otwarty na pytania, ale unikał odpowiedzi na nie. Dla mnie zresztą jest to idealne podsumowanie tego, czym to dzieło w istocie jest.

Aktorzy musieli zadowolić się ogólnym klimatem motywu przewodniego, nakreślonego przez reżysera: „A love story in the city of dreams” – pozostałości po czasach, kiedy miał to być jeszcze materiał na pilota serialu telewizyjnego. Zrozumiałem, że tego właśnie oczekuję od filmów. Niekomfortowo przeżywam dzisiaj fabuły opowiedziane w klaustrofobicznej atmosferze, gdzie wszystko jest takie, jakie wydaje się być.

Poniżej przedstawię jedną z własnych interpretacji, która ułożyła mi się stosunkowo niedawno. Dodam, że elementy, które będą się pojawiać są w pewnym stopniu zbiorem różnych pomysłów z tekstów, które już gdzieś czytałem i na pewno będą dobrze znane wszystkim, którzy zainteresowali się bliżej tematem.

Najogólniejsze podejście do treści filmu jest na pewno mało oryginalne, ale nie silenie się na oryginalność było tutaj moim celem. Poniekąd jestem więc złodziejem. Nie spotkałem się natomiast do tej pory z podobną, kompletną teorią, którą zajmę się poniżej. Jeżeli ktoś już coś takiego czytał, proszę o linka – zmienię zdanie odnośnie stopnia mojego autorstwa.

Tytułem wstępu: w tym wpisie jestem zwolennikiem interpretacji, mówiącej o dwóch częściach filmu – snu i powrotu do realnego świata głównej postaci. Za bohaterkę w tej wersji uważam Betty/Diane. Chronologia układałaby się następująco, gdyby nie to, że w filmie wszystko zostało celowo pomieszane i poodwracane, innymi słowy, gdyby to była „normalnie” opowiedziana historia, bez posilania się metaforą senną w narracji:

  • Jako młoda kobieta Diane dostaje spadek, a także swoją szansę (poprzez aranżację przesłuchania dla niej przez ciocię, która była już znaną aktorką), na życie od nowa w Hollywood, gdzie ma nadzieję na zbudowanie kariery.
  • Romans Diane i Camilli, ich początkowo szczęśliwa relacja i wspólnie dzielone (ciemne) sekrety z przeszłości, które jednak wpłynęły na skomplikowanie się związku.
  • Sukcesy Camilli w branży, do których dochodzi nie do końca uczciwie, a może wprost za pomocą cipki. Jednocześnie rosnące poczucie porażki w przypadku Diane.
  • Camilla zrywa z Diane i postanawia wkupić się w lepsze życie (a może po prostu się zakochuje) poprzez małżeństwo z kimś znanym i poważanym w branży, a kogo Diane pobieżnie już poznała i wobec kogo może sama nie była w pełni obojętna. Okrutne upokorzenie Diane przez cyniczną Camillę na przyjęciu, co doprowadza Diane na skraj wytrzymałości.
  • Diane postanawia zabić byłą kochankę i jednocześnie osobę, która potrafiła poradzić sobie lepiej od niej w Hollywood, zlecając zabójstwo płatnemu mordercy.
  • Camilla zostaje zabita, ale Diane nie znajduje w tym ulgi. Popada w rosnącą rozpacz i nie odnajduje sposobu na poradzenie sobie z poczuciem winy.
  • Pewnej nocy kładzie się spać, jak się okazuje, już po raz ostatni (sen składa się na zdecydowaną większość filmu). Następnego dnia obudzona zostaje przez sąsiadkę, z którą zamieniła się wcześniej na mieszkania. Ta, odbierając resztę swoich rzeczy, informuje Diane o zainteresowaniu jej osobą detektywów policji.
  • Całą resztę feralnego dnia spędza na rozpamiętywaniu zdarzeń z przeszłości związanych z Camillą, gdy zapada wieczór dochodzi do ostatecznego załamania. Na karku ma policję, zleciła zabójstwo swojej ukochanej, a na domiar złego powracają do niej wspomnienia jej własnego, bardzo traumatycznego dzieciństwa.
  • Z depresyjnych myśli wyrwana jest przez pukanie do drzwi (najprawdopodobniej detektywów, którzy chcą z nią porozmawiać o Camilli). Nie wytrzymuje i z krzykiem biegnie do sypialni, bierze rewolwer i strzela sobie w głowę.

Skupię się głównie na warstwie symbolicznej, która reprezentowana jest przez pojawiające się poszczególne postaci dramatu. Staje się jasne, iż mam przynajmniej kilka pomysłów na interpretację fabuły, ale próba opisania ich wszystkich mogłaby stanowić motyw przewodni zupełnie oddzielnego bloga. Aby poprawić czytelność wpisu, podzieliłem jego treść na segmenty tematyczne.

Czołówka

Diane na przyjęciu u Adama opowiada jego matce o konkursie tanecznym, który kiedyś wygrała. Ta relacja, sama w sobie, rodzi pytania o czas i do kogo się to tak naprawdę odnosi, ale przyjmijmy, że właściwą osobą tutaj jest Diane. (Pewnych wątków nie będę tłumaczył ani rozwijał, ponieważ zależy mi na możliwie zwięzłym przekazie.) Film zaczyna się od tego właśnie zdarzenia, które posłużyło później bohaterce za impuls do spróbowania swego szczęścia w branży filmowej. Ważnym elementem składowym w całej mojej interpretacji jest ścieżka dźwiękowa oraz co, i w jaki sposób, mówią aktorzy.

W całej sekwencji najważniejsza jest sama jej końcówka. Słyszymy tam bowiem narastający aplauz, widzimy zwyciężczynię, samą, bez partnera, jakby cała zasługa należała się tylko jej. Po raz pierwszy widzimy też parę starszych ludzi, o których będzie mowa za chwilę. Najwyraźniej istnieje jakaś relacja pomiędzy nimi, możemy zakładać, że stosunki są rodzinne.

Wśród frenetycznych oklasków słychać w pewnym momencie mężczyznę wykrzykującego przeciągle: Betty! Dlaczego, skoro później dowiadujemy się, że twarz należy do Diane Selwyn? Cóż, zakładam molestowanie seksualne Diane w dzieciństwie (to jedna z najmniej oryginalnych części mojej teorii, ale uprzedzałem o „inspiracjach”).

Głos, który słyszymy należy do gwałciciela, a skoro był świadkiem konkursu tanecznego, celuję w kogoś z rodziny. Szczegóły w swoim czasie. Imię Betty służy dwóm celom: aby udzielić pierwszej wskazówki do zagadki, która wyjaśnia się stopniowo w dalszej części filmu (o tym więcej nieco później), a także aby ukierunkować sposób myślenia o tej postaci w trakcie trwania snu, jako personalizacji konkretnej części osobowości Diane.

Sen

Ta sama pościel, ten sam koc, najwyraźniej to samo miejsce, które widzimy w końcówce filmu, gdy Diane pojawia się po raz pierwszy we własnej osobie, osadzona w twardej rzeczywistości. Słyszymy dźwięk mogący sugerować wciąganie narkotyków nosem, ale po kokainie nie kładziesz się spać… Jedno jest pewne – osoba, która układa się właśnie do snu ma jakieś kłopoty z koordynacją ruchów (Narkotyki? Alkohol?), porusza się ślamazarnie, jakby wdrapując się na łóżko. Oddech nie należy do osoby, o której możemy powiedzieć, że po prostu kładzie się do wypoczynku. Czujemy, że coś jest nie tak.

Może to jakaś staruszka? Nie, nie komplikujmy tej wizji bardziej! Puszczam tylko oko w kierunku zwolenników innej teorii. Zaczyna się sen, w jakiś sposób odurzonej Diane. Na środki odurzające wskazuje dodatkowo kondycja, w jakiej znajdujemy ją po wybudzeniu. Ponieważ tuż przed zaśnięciem, rozmyślała o Camilli, to właśnie jej wyobrażenie pojawia się w nim jako pierwsze. Moim zdaniem w całym śnie widzimy właśnie jej oniryczny odpowiednik – Ritę, ilekroć na ekranie pojawia się Laura Harring. To nie jest kolejna inkarnacja Diane!

Naomi Watts natomiast posiada w marzeniu dwa oblicza – Betty oraz Włóczęgę. Drugie wcielenie pojawia się w konkretnym celu i reprezentuje najgorsze cechy osobowości Diane. Jest tak różna od tego, do czego skłonna jest się przyznać Diane przed samą sobą, że dla podkreślenia odgrywana jest w filmie przez inną aktorkę (Bonnie Aarons).

Para staruszków

Irene mówi przed rozstaniem: „Well, it’s time to say goodbye, Betty. Been so nice travelling with you!” (wszystkie cytaty będą w oryginale, bo bardzo ważny jest dobór słów). Jesteśmy jednak świadkami pożegnania na lotnisku, a trasę z takiej przykładowej Ottawy (Diane pochodzi z Deep River, Ontario, Kanada, od razu nasuwa się na myśl skojarzenie z Blue Velvet) do Los Angeles można samolotem pokonać w siedem godzin. To żadne „podróżowanie”. Myślę, że chodzi o coś innego.

„Podróżować z Tobą”… Co zabierasz ze sobą na pewno, gdziekolwiek się nie znajdziesz? Przeszłość. Para staruszków to symbol przeszłości Diane. Stąd pojawiają się oni w czołówce, przy wspomnieniu konkursu tańca. Na lotnisku rozstają się, ponieważ „stare” żegna się z „nowym”, gdy masz możliwość zacząć od nowa w innym miejscu. A Diane bardzo potrzebuje drugiej szansy w dotychczasowym życiu.

Żegnają się więc serdecznie. Uśmiechy staruszków w limuzynie są jednak dziwnie niepokojące, zapowiadając, że coś się jeszcze może zdarzyć… I tak właśnie się dzieje! To demony przeszłości wyzwolone przez ciemną, rozgoryczoną stronę Diane, ostatecznie doprowadzają dziewczynę do samobójstwa, gdy powracają do niej w chwili rozpaczy nad tym, do czego się dopuściła – zlecenia zabójstwa Camilli.

W tym miejscu znowu bardzo ważny jest dźwięk. Diane patrzy na klucz, symbolizujący morderstwo. Nagle ktoś puka. Zbliżenie na oko Diane. Coraz wyraźniej słyszymy odgłosy dziecka, które zdaje się dobrze bawić. Słyszymy też niewyraźne śmiechy mężczyzny (Ojca?), ale klimat raptownie się zmienia i śmiech przeradza się w okropny krzyk. Mała Diane zostaje wykorzystana seksualnie wbrew jej woli.

To zatrważająco smutny epizod. Jest mi mimo wszystko żal i szkoda Diane. Jej krzyk, w następnej sekwencji zerwania się z sofy, jest tak przeszywający, że czasami boję się tych scen śmiertelnie. Szczególnie, gdy oglądam film z dźwiękiem na słuchawkach.

W całym kontekście wydaje mi się znakomitym pomysłem użycie metafory pary staruszków, którzy narzucają skojarzenie z czymś niemal niebyłym, zapomnianym lub mało już istotnym. Samotna babcia mogłaby sugerować starą Diane, a samotny staruszek – gwałciciela. W połączeniu, stanowią dużo bardziej czytelny i intrygujący symbol.

Tożsamość Rity

Najbardziej znaczącym wątkiem w całej opowieści o relacji Betty i Rity, jest torebka tej ostatniej. To w niej odnalezione zostały pieniądze i tajemniczy klucz. Rita została do tego nakłoniona przez Betty, a druga zaangażowała się tak mocno w sprawy tej pierwszej, że stanowi to jasny sygnał niemalże natychmiastowej fascynacji Diane Camillą w prawdziwym życiu. Ba! Jest w stanie poświęcić własną karierę dla niej, co ukazane jest w scenie wizyty na planie filmu Adama, gdy Betty nagle wybiega, bo „obiecała coś przyjaciółce”.

Ale torebka jest też symbolem dzielenia ze sobą pewnej tajemnicy. Zawierany jest pakt pomiędzy kobietami, który w tej scenie charakterystycznie odbywa się bez jednego słowa, sugerując, iż chodzi o raczej ciemną sprawkę. Na przyjęciu u Adama Diane wspomina o spadku, który odziedziczyła po cioci Ruth. Może to wskazywać na źródło pochodzenia pieniędzy w torebce Rity, co dodaje całej historii dodatkowego, gorzkiego posmaku wykorzystania uczucia Diane.

Może być też tak, że reprezentują one majątek Camilli, ale pozyskany w nielegalny lub niechlubny sposób i dlatego we śnie Rita nie potrafi odpowiedzieć na pytanie o ich pochodzenie. Niezwykle intrygujący jest dialog o tym między Betty a Ritą. Na pytanie o pieniądze i klucz Rita odpowiada w końcu: „There is… something”, ale nie wiemy do którego elementu dokładnie ma się ta niejasna odpowiedź odnosić. Cudowne niedopowiedzenie w fabule.

Bardzo symboliczne jest również zapożyczenie imienia z plakatu filmu Gilda. Biorąc pod uwagę, iż postać Rity jest jedynie senną projekcją postaci Camilli, jej uwikłanie w ten sposób w niezwykle skomplikowaną relację z ojcem i innymi mężczyznami Rity Hayworth (pięciu mężów), jest naturalną konsekwencją skrzywionej psychiki śniącej Diane. Molestowana dziewczyna, w akcie samoobrony, podświadomie zakłada, że inni przechodzili przez to samo, co ona sama. W każdym razie fakt, że poszukująca imienia dla siebie postać, wpada na Ritę Hayworth nie jest przypadkiem.

Podobnie, jak nieprzypadkowy jest obraz przypisywany Guido Reni „Beatrice Cenci”, który widzimy w korytarzu, a w trakcie ważnej rozmowy o rozwiązaniu zagadki tożsamości Rity, reprodukcja dzieła skadrowana jest pomiędzy kobietami.

(Tym, którzy w tym momencie nie wiedzą, o co chodzi, polecam czeluście internetu. Trzeba będzie trochę poszperać za informacją.)

A skoro już mowa o przypadkach, to nie należy do nich również to, że kelnerka w Winkie’s w czasie snu ma imię śniącej (Diane), a na jawie imię inkarnacji sennej Diane (Betty). Być może dlatego też Diane myśli o sobie jako o Betty w późniejszym marzeniu sennym, bo rozmowa z płatnym mordercą jest tak ważnym zdarzeniem w jej życiu, że zapamiętuje wszystkie szczegóły ze zdwojoną siłą. Dlatego też we śnie pojawiają się twarze trzech kluczowych postaci ze scen w restauracji.

Kowboj

Esencjonalnie, postać ta rozmawia z Adamem o podejmowaniu decyzji oraz konsekwencjach, jakie mogę z nich wynikać. To senna projekcja decyzji, które podjęła Diane, a ich konsekwencji nie da się już cofnąć. Kowboj jest więc symbolem konsekwencji wynikających z naszych czynów.

Po pierwsze mówi Adamowi: „You’ll see me one more time, if you do good. You’ll see me two more times, if you do bad”. Diane podjęła oczywiście złą decyzję, zatem widzimy postać Kowboja jeszcze dwa razy.

„Hey, pretty girl, time to wake up!” – mówi Kowboj do śpiącej Diane. Nie ma litości. Nie prześpi całego życia. Czas obudzić się z tym, trudnym do zniesienia, poczuciem winy i zmierzyć się z nim!

Ostatni raz na przyjęciu u Adama, gdy Diane kipi z zazdrości i prawdopodobnie właśnie wtedy podejmuje decyzję, że zabije Camillę. Mógłbym przysiąc, że widzę dokładnie ten moment, w którym Diane myśli „zabiję sukę!”.

Można przyjąć również, iż Kowboj jest personalizacją sumienia.

Dan

Na zapleczu restauracji dochodzi do morderstwa, tym razem symbolicznego, bo we śnie. Należy przyjąć więc, iż moralne granice Diane zatarły się po historii z Camillą i teraz rozprawia się z kolejną swoją ofiarą.

Dan to mężczyzna, który jest mimowolnym świadkiem zlecenia zabójstwa, w tej samej restauracji, co ze snu (Winkie’s), które Diane nakazuje oprychowi o imieniu Joe. Być może nawet domyśla się, co ma właśnie miejsce i rzuca długie, złe spojrzenie Diane. Ta zauważa to i zmienia temat zadając głupie pytanie o klucz, tak jakby chciała odwrócić uwagę niechcianego świadka.

Skutecznie, bo Joe wybucha nagle śmiechem, co zdecydowanie nie wygląda już tak groźnie z perspektywy obserwatora. To zdanie jest już może naciągnięte, bo jeżeli taki miał być cel, Diane powinna podjąć grę i również się roześmiać, a wiadomo, że pozostaje nieobecna, pogrążona we własnych myślach.

Ciemna strona bohaterki została powołana do aktywnego życia i musi skonsumować kolejną śmierć, chociażby poprzez fantazjowanie o niej. We śnie, Dan zostaje przez nią zwabiony i uśmiercony. Jest symbolem braku skrupułów mordercy.

Sama scena to majstersztyk budowania napięcia! Groza budowana jest w mistrzowski sposób, a pomysł na to, jak tego dokonać, wprost genialny. Twarz Włóczęgi pojawia się zza muru powoli i metodycznie, a jej wygląd dodatkowo wzmacnia efekt. To nie tani trik z horrorów, gdzie coś tam nagle wyskakuje, jest krótki dźwięk czy krzyk.

Będąc przy dźwięku warto jeszcze wspomnieć, że ścieżka dźwiękowa, gdy Dan i Herb idą po parkingu na zapleczu, i potem, jak już Dan leży martwy na ziemi, jest poddana mocnym modyfikacjom efektu pogłosu, co dodatkowo wskazuje na rzeczywistość snu.

Przesłuchanie

Dlaczego Betty tak dobrze poszło z odegraniem tej sceny? Czyżby wspomnienia z życia Diane pomogły? Czy nie sugeruje to kogoś zaufanego, kto znajdował się blisko rodziny i przy okazji wykorzystywał Diane seksualnie? Same pytania.

Dla mnie ten fragment to piękne świadectwo sztuki aktorskiej Naomi Watts. Mamy skomplikowane wyzwanie: odegrać dwa razy pewną scenę w filmie, grając w tym samym czasie w filmie (czytaj: myśląc o potrzebach MD, jako całości). Jedna ma być lżejszą wersją drugiej, chociaż zagraną przez tę samą postać. Ale dla samego filmu ważne jest to, żeby w drugim, tym „na poważnie”, podejściu oddać coś więcej, pewną wartość dodaną. Zawrzeć dodatkowy pokład emocjonalny, dodatkowy wymiar, który zmusi widza do zastanowienia się, o co w tym wszystkim chodzi…

Uważny widz spostrzeże też, że tekst Betty lekko się różni, pomiędzy dwoma scenami. Jest ten sam w treści, ale dochodzi do zamiany kolejności kwestii w jednym momencie („If you’re trying to blackmail me…”).

W tej scenie Betty jest najbardziej bliska Diane. Druga przebija się jakby przez pierwszą. Może sen w tym momencie słabnie, następuje chwila samoświadomości… Sen przechodzi płytszą fazę… (?)

Ciekawostką jest, że podczas scenki Betty i Rity w kuchni, przed przesłuchaniem w studio, scenariusz, który trzyma w ręku Rita, nie jest scenariuszem owego fikcyjnego filmu, a oryginalnym scenariuszem Davida Lyncha do Mulholland Drive! Dialogi są tam bowiem rozpisane właśnie na Betty i Ritę, chociaż trzeba się postarać, żeby to wychwycić i rozczytać.

Interpretuję to jako wskazanie, że Diane i Camilla również ćwiczyły razem swoje role w podobnych okolicznościach, gdy spędzały ze sobą dużo czasu i tak zostało to wyświetlone, przez umysł śniącej Diane. Słodkie, beztroskie, wspomnienie dobrych czasów.

Niebieskie pudełko

To symbol duszy Diane. W całym filmie tylko trzy osoby je dotykają. Poza dwiema oczywistymi jest jeszcze Rita, ale to dlatego, że jest kimś wyjątkowym w życiu Betty i tylko ona może, prócz niej samej, uzyskać dostęp do pudełka.

Pudełko to bardzo ciekawy element, szczególnie w kontekście wydarzeń w klubie Silencio. Rita ma już do niego klucz. Uzyskała go wcześniej, gdy Betty zakochiwała się w Ricie (miłość, klucz do serca, tego typu symbolika). W klubie następuje jednak bardzo ważne wydarzenie. Cała sekwencja jest zresztą naładowana istotną narracją.

Poznajemy tam bowiem postać gwałciciela. Uważam, że jest nim ojciec Diane i być może to on nazywał ją swoją Betty, stąd zawołanie pod koniec sceny tańca z czołówki, wskazując, że był to właśnie on, nie kto inny. Stąd też może wynikać jej alter ego podczas snu. Dziewczynka tatusia, naiwna i zniewieściała, bo z bagażem bardzo traumatycznych przeżyć z domu rodzinnego. Betty – wzbudzająca ciepłe uczucia i zupełnie nieszkodliwa. Wyidealizowany obraz samej siebie.

Betty przypomina sobie kim naprawdę jest podczas symbolicznej sceny gwałtu. Ojciec przejmuje nad nią kontrolę, obezwładnia, molestuje, a potem szczytuje i znika z uśmieszkiem zboczonej satysfakcji.

Nieco później pojawia się pudełko, które jest ujawnione i w specyficzny sposób niesione przez Betty. W domu nagle znika, bo jest po wszystkim, już jest niepotrzebna. Rita samodzielnie bierze wcześniej zdobyty klucz i zagląda w duszę Betty. Tylko po to, by ją odrzucić.

To symbol oddania Diane względem Camilli. Myślę, że opowiedziała jej o swojej tragedii i okropnej traumie z dzieciństwa. Camilla, może nawet z początku przyjęła to właściwie, ale zwierzenie wkrótce zaczęło zbyt na niej ciążyć, jak brzemię. Diane otworzyła się, ale potem odkryła, że nie jest kochana z wzajemnością.

Klub Silencio

To jedna z kluczowych scen filmu. Daje nam do zrozumienia, że jesteśmy w marzeniu sennym. Poznajemy nie tylko twarz gwałciciela Diane, ale również jej niemą matkę, która siedzi na balkonie. Wszystko widzi, ale nie odzywa się, nie zajmuje żadnego stanowiska. Jest zimna i zdystansowana. Naprawdę nie zazdroszczę Diane takich rodziców…

Diane postanawia zwierzyć się Camilli. Wyjawić, co się jej przytrafiło. Ich związek zmienia się diametralnie, pod wpływem tego epizodu.

Kwestia przemilczenia sprawy, o której wszyscy wiedzą, ale nie mają siły, a może ochoty z nią się zmierzyć, symbolizowana jest również przez postać ciotki Ruth. Pod koniec snu pojawia się po raz drugi. Coś słyszała, ale rozgląda się i nie widzi niczego podejrzanego. Nie zdaje sobie również sprawy z obecności intruza w jej własnym mieszkaniu, podczas jej pierwszego wystąpienia. Jest kobietą zajętą swoimi sprawami i zdaje się niczego nie widzieć poza nimi.

Matkę widzimy na koniec filmu, gdzie wypowiada jedynie kwestię o tym, że nie warto mówić. Silencio – podstawowy grzech osób uwikłanych w trudną sytuację rodzinną.

* * *

MD to film, który uwielbiam. Naomi Watts jest cudowna, a Laura Harring kusząco seksowna. Wkład Naomi Watts jest nie do przecenienia. Jej kreacja to mistrzostwo świata! Rola w tym filmie wiązała się z tyloma wyzwaniami, że mój podziw wobec aktorki jest bezwarunkowy. Kocham ją za to absolutnie.

Chyba zawarłem wszystkie elementy, o których myślałem przed przystąpieniem do pisania, ale nie jestem pewien, bo jest jeszcze tyle szczegółów, tyle małych detali, o których w ogóle nie wspomniałem, albo opisałem bardzo skrótowo, że czuję, iż mógłbym napisać jeszcze pięć razy tyle.

Pomysł fabuły, opartej na marzeniu sennym głównego bohatera, jest genialny. Otwiera olbrzymie pole do własnej interpretacji. Postacie mogą być przerysowane, jak Joe albo Dan, a nadal nie szkodzi to zabawie, gdyż we śnie możliwe jest wszystko.

Z wyjątkiem własnej śmierci. Dlatego właśnie śniąca Diane nie widzi w łóżku swoich własnych zwłok, ale kogoś ewidentnie innego (w tej „roli” Lyssie Powell), lekko tylko mogącego się z nią skojarzyć. Jak w prawdziwym życiu – nigdy nie widzisz własnej śmierci we śnie. W kluczowym momencie, budzisz się z koszmaru, zalany potem. Jednakże Diane popełnia samobójstwo w łóżku być może dlatego, że widziała podobny obraz wcześniej we śnie i taka koncepcja została w ten sposób zaszczepiona w jej podświadomości (?).

Tak więc, jest prawdziwe morderstwo i jest prawdziwe samobójstwo, ale są też powracające, w postaci pojedynczych scen, wspomnienia (scena załamania relacji Diane/Camilla na sofie, wizja „powrotu” Camilli, co jest niemożliwe, bo już nie żyje itd.) i długie marzenie senne, które w niebezpośredni sposób pozwala nam domyślać się kim jest Diane i inne osoby, w prawdziwej rzeczywistości filmu.

Domniemana kwestia molestowania seksualnego, pozwala usprawiedliwić nieco postępowanie Diane, bardziej jej współczuć, zrozumieć. Ciekawym tropem w tym wątku może być fakt, że ciocia Ruth ma na nazwisko Elms, tak jak Betty. Może to wskazywać na to, że Ruth, jako kobieta najwyraźniej niezamężna, nosi nazwisko panieńskie matki Betty. W ten sposób można się domyślić, iż Diane była wychowywana przez samotną matkę i jej partnera, co już idealnie pasuje do stereotypu molestowania nieletniej w rodzinie.

MD jest też rzutem oka na Hollywood odczarowane. Bez pięknych baśni i zawrotnych sukcesów. Miejsca, w którym giną jednostki, spalone żarem marzeń o sławie, jak ćmy.

Myślę, że odpowiada mi tak bardzo, ze względu na skojarzenie ze współczesną muzyką improwizowaną. Jedyne ograniczenia wynikają z konieczności osadzenia dźwięku w czasie. Film posiada oczywiście również swoje własne ograniczenia, ale mamy do czynienia z materiałem tak elastycznym, że cieszyć się nim można na dziesiątki sposobów. W każdym razie chciałem tym wpisem złożyć hołd, który się tej wyjątkowej produkcji należy.

No i jeszcze ta piękna muzyka boskiego Angelo… Limuzyna, sunąca przy jego dźwiękach w ciemnościach po Mulholland Drive, to dla mnie zawsze uczta dla ducha.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s