Windows 10 TP: Interfejs

Elementem nowego interfejsu, który od pierwszych chwil bardzo przypadł mi do gustu jest Widok zadań (Task view). Bardzo przydatne narzędzie, które pozwala na wydajniejszą pracę, a z całą pewnością już, umożliwi lepszą jej organizację. Usprawnienie tym bardziej dla mnie pożądane, iż przywykłem do wirtualnych pulpitów, pracując z OS X. Szczegółowym opisem samej funkcji zajmę się w kolejnym wpisie. W tym bowiem chciałbym się podzielić swoimi przemyśleniami na temat środowiska pracy, z którym spotkamy się w wersji Windows 10 Pro (lub jej odpowiednikiem, jeżeli dojdzie do zmiany nomenklatury), innymi słowy – wersji na klasyczne komputery, bez panelu dotykowego.

Doświadczenie użytkownika jest fundamentalnie zepsute. Już wyjaśniam. Ale najpierw pewna dygresja.

W Windows 8 środowisko Modern UI (Metro, czy jak tam kto sobie woli), na zwykłym laptopie, nie miało większego sensu. Nie, nie jestem hipokrytą. Nadal jestem wielkim fanem samej koncepcji. Prawda o tym jest taka, że nie reprezentuję sobą części masy użytkowników, którzy korzystają z komputerów aby wykonać określoną pracę. Jestem entuzjastą, co oznacza, że czerpię przyjemność z zabawy nowościami, niczym dziecko z zabawy nową zabawką…

Zupełnie jak w życiu jednak, hormonalna miłość przetrwała dwa lata. Wraz z Windows 8.1 przełączyłem się na klasyczny pulpit i od tej pory całkowicie porzuciłem nowe środowisko, skupiając się bardziej na wykonywaniu konkretnych zadań. Muszę więc przyznać, że dopiero wtedy udało mi się przejąć w pełni perspektywę „zwykłego” użytkownika. Przeszedłem zatem pewną ewolucję oczarowania, co nie znaczy, że zapomniałem już, jak to było na samym początku mojej przygody z Modern UI. Jak każde normalne dziecko, znudziłem się po prostu zabawką. Jest jeszcze jeden istotny niuans, który dopełnia obrazu: od samego początku liczyłem na to, że wygląd świeżego GUI, który, przypominam, testowałem od najwcześniejszej możliwej wersji (pierwszej publicznej kompilacji Developer Preview), stanowi zaledwie szkic. Potem stopniowo zdawałem sobie sprawę, że nic się nie zmieni. Lekko mnie to rozczarowało, a po zainstalowaniu kilku pierwszych (okropnych) aplikacji z Windows Store, poważnie zniechęciło. Modern UI najbardziej podobało mi się w wydaniu Windows Phone 7. Żadnych obrzydliwych obrazków na kafelkach, jednolita paleta kolorystyczna i wykorzystanie prostych, płaskich piktogramów, piękna typografia i ruch.

Koniec dygresji.

Nowe środowisko na starych komputerach nie miało sensu, ponieważ zostało zaprojektowane pod dotyk. Owszem na upartego klawiatura i myszka daje radę, ale nikt mi nie wmówi, że w przypadku Universal Apps (UA), jak producent systemu je teraz nazywa, jest to metoda optymalna. Teraz, gdy mamy gwałtowny powrót do klasycznego pulpitu i próbę złączenia ze sobą obu środowisk, programiści i projektanci stanęli przed poważnym wyzwaniem. Jak sprawić, żeby to działało? To, że UA można teraz wyświetlać w oknach pulpitu sprawdza się. Bardzo tę możliwość polubiłem. Doświadczenie jest jednakże fundamentalnie zepsute ze względu na nawigację wewnątrz aplikacji, przeniesioną bezpośrednio ze środowiska Modern UI. Sposób sterowania musi zostać przeprojektowany zgodnie z regułami obowiązującymi w klasycznym pulpicie, UA muszą przemówić językiem tego właśnie środowiska pracy.

Nie jest to zresztą niemożliwe. Aplikacje Uniwersalne to dla dewelopera oddzielne paczki, które składają się tylko na jeden wspólny projekt w Visual Studio. Do każdej z tych paczek (wersja dla Windows Phone, dla Windows, dla Xbox), mimo, że posiadają one część wspólną, trzeba jednak dodać pewną partię indywidualnego, osobnego kodu. Kod wersji na Windows 10 Pro powinien zawierać w sobie znaczne różnice w implementacji nawigacji wewnątrz aplikacji względem, załóżmy, wersji dla Windows Phone.

W tej chwili, jeżeli chcemy dostać się do belki narzędziowej dowolnej UA, chociażby poprzez skrót Win+Z, pozostaje kwestia irytującej podróży wskaźnikiem myszki po ekranie, by wybrać potrzebną opcję. Jest to rozwiązanie siłowe, bo ostatecznie da się osiągnąć cel, ale nie ma to nic wspólnego z dobrym projektem pod klasyczne formy nawigacji. Sprawy wyglądają dużo gorzej, jeżeli użytkownik jest maniakiem skrótów klawiaturowych, bo UA są dobrze znane z nieprzewidywalności zachowania przy użyciu określonej kombinacji klawiszy. W programie Poczta, na przykład, wystarczyło kiedyś spróbować dodać w treści tworzonej właśnie wiadomości polską literę „ś”, by kombinacja Alt+S spowodowała wysłanie niedokończonego maila do odbiorcy. Bardzo źle. O całkowitej porażce na polu użyteczności, jaką okazała się być aplikacja WordPress, pisałem już wcześniej na tym blogu. To była dopiero żenada.

Pewnym rozwiązaniem mógłby być patent znany z Eksploratora Plików. Przytrzymanie Alt powoduje tam wyświetlenie podpowiedzi dotyczących kombinacji klawiszy, potrzebnych by wywołać oczekiwaną reakcję. Jedno w każdym razie jest dla mnie pewne – jeżeli ma być naprawdę dobrze, coś musi się zmienić. Projekt Continuum wydaje się rozwiązaniem bardzo dobrym, aby osiągnąć dokładnie taki efekt. Jestem pewien, że na tym blogu pisałem już wcześniej o czymś takim, ale włączając w to hybrydową architekturę ARM/x86 samego urządzenia. W projektowaniu interfejsu użytkownika trudno skorzystać z rozwiązań, które na pewnym etapie nie będą się wzajemnie wykluczać, gdy mamy pogodzić ze sobą zupełnie różne metody wprowadzania danych (klawiatura kontra dotyk). W Technical Preview oba modele aplikacji koegzystują teraz w jednym środowisku, co niestety powoduje, że stają w jeszcze bardziej jaskrawym kontraście, niż ma to miejsce w Windows 8.1.

Uwielbiam Windows Design Language, chociaż sposób przedstawienia i powolne tempo wdrażania nie pomagają w przebiciu się tej koncepcji. Fatalny Windows Store, gdzie wiele aplikacji to zwykłe śmieci, a wręcz perfidne szkodniki, narażające ufnych użytkowników na szkody finansowe, to sytuacja, za którą pełną odpowiedzialność ponosi Microsoft. Straty w percepcji opinii o sklepie wśród grona potencjalnych klientów są duże. Prawdopodobnie tak duże, jak tkwiący w nim potencjał. Przyszłość platform zaprojektowanych w Redmond leży tymczasem w jednym, scentralizowanym sklepie, co mnie trochę przeraża. Firma dała już dupy tam, gdzie mogła. Nie widzę sposobu uczynienia z niej porządnej kobiety. Przynajmniej nie w tej chwili.

Gigant ma dużo pracy przed sobą. Wydaje się, że pogubił się w tym, o co mu tak naprawdę chodzi. Nadstawia ucha na zdanie klientów odnośnie własnej przyszłości, a Technical Preview pokaże na ile poważna jest to zmiana w dotychczasowym sposobie działania. W środowisku klasycznego pulpitu Microsoft musi odnaleźć trzecią drogę. Zwykłe wymieszanie dwóch różnych środowisk pracy jest zbyt proste i nie zasługuje na miano systemu wybiegającego w przyszłość o dwie generacje. Pozostaję otwarty. Obserwuję, sprawdzam i czekam.

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Windows 10 TP: Interfejs

  1. Aż musiałem szukać w sieci, a co to ten Task View. Toż to znane od dziesięciu lat Exposé z Mac OS. Także proszę się poprawić następnym razem. 😉 Nie mówiąc już, że wiele pulpitów od zawsze było w linuksowych X-ach, a potem od znów prawie dziesięciu w Mac OS.

    A co do pokazywania skrótów z ALT to chyba ogólne działania dla menu z wstążką? Tak samo jest w Office.

    • Miło znów powitać w komentarzach!

      Chłopaki z Redmond długo się zbierali. Chociaż cudowny Mark Russinovich takie narzędzie napisał pod Windows wcześniej. Teraz już oficjalnie z tą „nowością” występują do ludzi.

      Tak, Alt działa w ten sposób z aplikacjami Win32… A z którą, napisaną pod WinRT, zachowanie Alt jest podobne?

      Pozdrawiam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s