O strategii Redmond

Każda zmiana na tak kluczowym stanowisku, jak CEO firmy, powinna nieść ze sobą poważne konsekwencje. Nie inaczej dzieje się w przypadku giganta z Redmond. Satya Nadella to stary wyjadacz w drużynie, podobnie jak starym wyjadaczem jest Tim Cook. Obecna strategia Microsoftu to wynik trzeźwej konstatacji rzeczywistości i oznacza wiele zmian w kulturze prowadzenia interesów. Wielokrotnie słyszeliśmy to już z ust szefa producenta Windows. Na znaczeniu przybierają usługi, najlepiej w formie subskrypcji, coraz mniej liczyć się zaczyna sprzętowa reprezentacja. Nie wspominając już o tym, iż Microsoft przestał dominować na rynku systemów operacyjnych i o powrocie do pozycji z lat dziewięćdziesiątych może raczej zapomnieć.

Naturalna wydaje się chęć kontynuowania gry najmocniejszymi kartami w ręku. Do takich należą na pewno usługi typu Azure oraz Office 365. Sektor biznesowy, z racji tego, iż charakteryzuje się wyjątkowo powolnym tempem wprowadzania zmian w infrastrukturze, staje się równie naturalnym obiektem zainteresowań korporacji z Redmond. Nie ulega wątpliwości, iż Windows 8 pozostawił po sobie wrażenie, iż gigant zainteresowany jest teraz rynkiem konsumenckim. Administratorzy niechętnie spoglądali na nowe koncepcje. Nie może to dziwić, gdyż w biznesie komputery traktowane są jako narzędzia do pracy. Kręcili więc nosem. Tymczasem nowy system rynku konsumenckiego nie zawojował. Microsoft wkurzył sektor biznesowy i zniechęcił do siebie pozostałą część potencjalnych klientów. Składa się na to cały szereg drobnych porażek, ale konkluzja pozostaje ta sama: Microsoft nie potrafi budować produktów, które będą postrzegane przez zwykłego użytkownika jako coś wyjątkowego, z czym mamy do czynienia w przypadku Apple. Powinien skoncentrować się na umacnianiu własnej pozycji tam, gdzie tradycyjnie radził sobie najlepiej.

Satya Nadella to właśnie zamierza robić. Do pracy trzeba się jednak zabrać z impetem, bo sytuację stara się wykorzystać konkurencja. Kontrakt Apple i firmy IBM na dystrybucję iPada oraz iPhone’a w sektorze biznesowym stanowi bardzo poważne zagrożenie. Jeżeli Redmond nie rozegra tej partii dobrze, grozi im pozycja dostawcy oprogramowania na platformy innych firm. Totalna degradacja wizerunku. W strategii Microsoftu widać już oznaki działań, które służą przygotowaniu korporacji na taki właśnie obrót sprawy. To rozsądne podejście, ale myślę, że nadal żywe jest przekonanie w obozie, iż pozycja Windows jest bardzo silna. Może nawet tak silne jest owo przekonanie, że wydaje się to pozycją niezagrożoną. Ewentualność pozostaje w mentalności redmondczyków jedynie teoretyczna. Nic bardziej mylnego.

Hybris doprowadziło już w historii do zawalenia się niejednej konstrukcji.

W moim przekonaniu Microsoft powinien zapomnieć o szaleństwach, a skupić się na naprawieniu kilku ważnych elementów. Powinien wprowadzić porządek w licencjach. Potrzebne są tylko dwie wersje Windows. Pierwsza powinna być dedykowana klientom biznesowym i powinna opierać się na Win32. Przepraszam bardzo, ale ta technologia okazała się tak właściwa dla tego sektora, że wciąż nie udaje się przekonać go do innych rozwiązań, chociażby tak istotnymi argumentami, jak bezpieczeństwo. Druga, powinna stanowić propozycję dla ryku konsumenckiego, a zbudowana być w oparciu o Windows Phone. Myślę tutaj o tabletach i smartfonach, ponieważ na laptopach, stacjach roboczych sprawdzi się wersja biznesowa.

Sprzętowo istnieć powinien wyłącznie na niskiej i średniej półce. Surface to w teorii bardzo ciekawa sprawa, ale co z tego, skoro nie potrafią zorganizować sprzedaży globalnie? Co takiemu przykładowemu konsumentowi w Polsce z tego, że jest linia urządzeń od Microsoftu? Jest jeszcze inna strona tego medalu. Ze względu na model biznesowy z przeszłości, maszyny z Windows na pokładzie kojarzyły się, kojarzą i będą kojarzyć się w świadomości przeciętnego konsumenta z taniością. Z brakiem smaku i stylu w urządzeniach. Ale też z niewygórowaną ceną. Tylko pozornie jest to atak. W gruncie rzeczy bowiem, tanie maszyny mają swoją rację bytu. Jest mnóstwo konsumentów, którym taka propozycja w zupełności wystarcza. W rękach takich ludzi, urządzenia z Windows mają sens. To również jest misja. To również jest odpowiedź na potrzeby klientów. Microsoft powinien pogodzić się ze swoim miejscem na rynku.

Satya Nadella zdaje się zdawać z tego sprawę. Jakkolwiek okrutnie by to nie zabrzmiało dokonał już bardzo potrzebnych zmian organizacyjnych, zwalniając dużą ilość niepotrzebnych dla nowych celów pracowników. Podoba mi się również jego szacunek wobec innych graczy. Szacunek ten objawia się w zainteresowaniu obecnością produktów firmy na innych platformach. Nie kładzie też nacisku na konkurowaniu, a na doskonaleniu tego, co już w portfolio firmy ma wielką wartość. „Mobile first, cloud first”, ale nie Redmond first, Windows first.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s