Prezesi

Charlie Rose opublikował pierwszą, z dwóch części, bardzo ciekawego wywiadu telewizyjnego z CEO Apple. Musiałem go obejrzeć, a to głównie z tego powodu, że postać Tima Cooka szalenie mnie intryguje. W dzisiejszych czasach głowy największych firm technologicznych mają swoje mantry, których nie boją się użyć przy każdej nadarzającej się okazji. Satya Nadella ma swoje „mobile first, cloud first world”, a Tim Cook „best products that enrich people’s lives”.

W obu przypadkach mantry wydają mi się całkowicie szczere i zawierają w sobie klarowny komunikat o napędzających poszczególne firmy priorytetach. Chętnie więc przejmuję nakreślony przez nie punkt widzenia, jako formę drogowskazu w myśleniu o rozpracowywaniu strategii. Na fundamencie tych myśli następnie, buduję konstrukcję oczekiwań i żądań.

Ponieważ widziałem praktycznie każdy z dostępnych mi wywiadów z CEO Apple, wydaje się być pewne, iż „następną wielką rzeczą” w wykonaniu firmy, będzie przedefiniowanie doświadczenia związanego z oglądaniem telewizji. Wiem tylko tyle, że taki wysiłek mojego życia w żaden sposób nie wzbogaci. Telewizję porzuciłem bowiem już lata temu i nigdy nie zamierzam do niej wracać. Właściwie myśląc o latach młodości, gdy byłem jeszcze nastolatkiem, i tych wszystkich godzinach ślęczenia przed chociażby MTV, ogarnia mnie żal i poczucie straconego czasu. Doświadczenie oglądania telewizji, dzięki swej pasywnej naturze, to doświadczenie zepsute. Trudno mi odnaleźć bardziej idiotyczny pomysł na spędzanie wolnego czasu. Na domiar złego to platforma, w której lubuje się reklama. A reklama to coś, czego nienawidzę tak bardzo, że nie jestem w stanie wyrazić tego uczucia w sposób cywilizowany.

Wszelkie dokonania Apple w zakresie poprawy doświadczenia klienta w tym zakresie, pozostaną więc dla mnie niczym więcej, jak mało istotną ciekawostką. Odczuwam trwały resentyment wobec telewizji. W rzeczonym wywiadzie zawarte były inne, bardzo ciekawe wątki. Do takich zaliczam współpracę z firmą IBM. Apple chce zaistnieć bardzo wyraźnie w życiu zawodowym ludzi. Jestem bardzo ostrożny w opiniach na temat jedynie prawdopodobieństwa, ale na tym polu muszę pozostać szczególnie sceptyczny. Uważam bowiem, że siła Apple leży we wzbogacaniu życia konsumenta. Microsoft to gigant, który na temat produktywności w naszym życiu wie znacznie więcej. Więcej też potrafi. Kłóci się ten apetyt, moim zdaniem, z podstawową wartością firmy z Cupertino. Wysiłki kierowane są tam, gdzie możliwa jest ścisła kontrola. W innych obszarach udaje się bez trudu rozpoznać kadrze zarządzającej, czym firma jest, a czym nie. Nie posiada, na przykład, żadnych aspiracji do budowy sieci społecznościowych. Właściwie trzeba by powiedzieć, iż szybko się z takich aspiracji wyleczyła (Ping). Na marginesie, nie powinna dokładnie z tych samych względów interesować się telewizją.

Uderzający dla mnie był fragment mówiący o gabinecie Jobsa, na czwartym piętrze budynku w Cupertino. Wszystko w nim zostało pozostawione, jak było. Na drzwiach wciąż wisi tabliczka z nazwiskiem… To tak sentymentalne, jak pozostawienie pokoju po zmarłym dziecku w takim samym stanie. Pierwszą rzeczą, którą bym zrobił, to przerobienie tego gabinetu na coś innego, najlepiej o zupełnie innym przeznaczeniu, aby pozbyć się wspomnień i przejść do porządku dziennego nad rzeczywistością. Zwierzenie Cooka było smutne i niepokojące. Nie otrząsnęli się jeszcze po stracie. A to konieczne by móc rozpocząć coś od nowa. Dziwi mnie to tym bardziej, że Cook wydaje mi się osobą bardzo praktyczną i trzeźwo patrzącą na świat. Jednakże takie właśnie momenty sprawiają, że jego osobowość pozostaje interesująca.

Po raz setny również poruszono temat podejścia do konkurencji i zbyt często roztrząsanego pytania kto, kogo naśladuje. Sam pomysł na uczynienie tego elementu tematem konwersacji, wydaje mi się już dostatecznie śmieszny. Ile jeszcze razy przeczytam, że ten skopiował tego, a tamten skopiował tamtego? Ludzie, czy to ma jakiekolwiek znaczenie? Zatem Tim Cook po raz setny musiał przypomnieć:

Produkt trafia na rynek wtedy, gdy jest gotowy. – Tim Cook, wywiad telewizyjny dla Charliego Rose, 12 września 2014

Dodał także, że w Apple nigdy nie chodziło o to, aby być z czymś pierwszym na rynku. Chcieli być zawsze najlepsi. Taki priorytet (patrz pierwszy akapit tego wpisu). Skąd się więc biorą te wszystkie jałowe dyskusje i porównania do produktów Samsunga? Z braku pomysłu na lepszy artykuł.

Dzisiejszy konsument jest na tyle inteligentny, że sam potrafi podjąć decyzję i zdaje sobie sprawę z jakim kompromisem ona się wiąże. Ci, którzy nie mają takiej wiedzy, oczekują od urządzeń rzeczy całkowicie podstawowych, obecnych w każdym z nich. Oczekują, na przykład, że będą w stanie za pomocą smartfona nawiązać połączenie telefoniczne. Nie neguję wartości zestawień technicznych, czy testów porównawczych jako takich. Gdzieś trzeba o tym poczytać, by się zorientować. Wokół retoryki wojennej i wyższości Świąt Bożego Narodzenia zbudowane jednak zostało już całe uniwersum, które wystawia nam tylko bardzo mierne świadectwo.

Jutro wyemitowana zostanie druga część wywiadu. Spodziewam się dalszych rewelacji i zapewne nie omieszkam opisać tu swoich wrażeń.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s