MacBreak Weekly: 23:00-23:05

Audycja rozpoczęła się od podsumowania ogólnych wrażeń z prezentacji otwierającej WWDC 2014. Podobnie, jak panowie z programu, byłem porażony. Jak słusznie zauważył Ihnatko, nie było nawet słowa na temat wyników finansowych, ani rewelacji odnośnie nadchodzących zmian w salonach Apple, w związku z niedawnym objęciem stanowiska kierowniczego w tym zakresie przez Angelę Ahrendts. Było bowiem tak dużo treści do przekazania deweloperom, że minuty poświęcone takim „szczegółom”, byłyby czasem straconym.

Do zagadnień, które najbardziej mnie uderzyły zaliczam sam klimat spotkania, satysfakcję płynącą z prezentacji nowego OS X, niesamowite szczęście z powodu decyzji, jaką podjąłem rok wcześniej, aby zainwestować w pełny ekosystem urządzeń i usług od Apple oraz wyraźny podział na oprogramowanie w pierwszym półroczu, a sprzęt w drugim, co podtrzymuje wszelkie znaki na niebie i ziemi, iż rok 2014 może być najważniejszym rokiem Apple w nowej erze obecnego CEO. Pojawił się również strach. Nie jestem przekonany wobec otwarcia iOS na inicjatywę deweloperów. Czuję się lepiej i bezpieczniej z systemem zamkniętym w takim stopniu, w jakim jest teraz.

Tegoroczna prezentacja była spektaklem jednego aktora. Craig Federighi wykonał kawał dobrej roboty, chociaż było to bardzo nietypowe i dziwne. Znacznie wzrósł również mój szacunek do CEO. Tim Cook dotarł do mnie bardzo wyraźnie. Po tym WWDC wiem już jak go czytać. Lekko to przerażające, bo jest to człowiek metodyczny, skoncentrowany, bezwzględny i cyniczny. Prezentuje zupełnie inny styl i dlatego właśnie jeszcze bardziej go doceniłem, bo wymaga to odwagi. Ten człowiek prowadzi biznes. Nie jest wizjonerem i nie jest entuzjastą technologii. Uwielbia władzę i to jest jego pasja.

Na dzień dzisiejszy nie mam pojęcia jak interpretować nieobecność szefa projektantów podczas odsłony najnowszej wersji OS X… Jony Ive rok wcześniej odebrał przecież frenetyczny aplauz za iOS 7. Duży znak zapytania. 

Interfejs idzie w dobrym kierunku, chociaż wydał mi się drogą po najmniejszej linii oporu, bo zaprezentowane zmiany są wizualizacją pierwszych banalnych myśli, jakie pojawiają się w głowie uzdolnionego projektanta zapoznanego z nowymi pryncypiami platformy mobilnej. Szczerze mówiąc spodziewałem się czegoś bardziej radykalnego. Postawiono tymczasem na dużo bardziej bezpieczny scenariusz: brak rewolucji w funkcjonalności systemu, spora zmiana w czysto wizualnym aspekcie. Pod tym względem dla klienta końcowego, który nigdy nie wchodzi w szczegóły czysto technologiczne, iOS 7 i OS X 10.10 przeszły bardzo podobną transformację. Znacznie lepiej oczywiście sprawy się mają teraz w sytuacji, gdy użytkownik posiada ekosystem urządzeń od Apple.

Nigdy nie było bowiem bardziej korzystnego momentu, aby zainwestować w urządzenia od producenta z Cupertino. Jako zadowolony posiadacz pełnego zestawu urządzeń na każdą okazję i potrzebę, nie mogę być bardziej podniecony nowościami, które zaprezentowano w tym roku na WWDC. Tym bardziej, że skolekcjonowany przeze mnie rocznik sprzętowy (2012), będzie w pełni doposażony w te wszystkie dobrodziejstwa. Jednocześnie można być jedynie bardzo zaskoczonym, że tak elementarna sprawa jak współpraca urządzeń jednego producenta dopiero teraz zaczyna nabierać rumieńców. Ale w takim świecie żyjemy. Już nie raz pisałem, że pozornie zaawansowana technologia codziennego użytku, jest w istocie wciąż prymitywna. Na naszych oczach świat niezwykłych możliwości dopiero zaczyna rozkwitać.

Bardzo niedawno Eddy Cue napomknął o tym, że w tym roku zobaczymy najlepszą linię sprzętu od Apple, jaką widział w ostatnich dwudziestu pięciu latach swojej pracy w firmie. Oświadczenie tak mocne, że można odnieść wrażenie, iż przesadzone. Niemniej biorąc pod uwagę fakt, że nie było nawet słowa o nowych komputerach na WWDC, należy się przygotować na równie powalającą falę wiadomości jesienią tego roku. To potencjalna bomba atomowa. Dlatego uważam, że w grudniu możemy stwierdzić, iż Apple totalnie zawojował światek technologiczny. Przypominam, że ja wiarę straciłem, bo jest już moim zdaniem przynajmniej o rok za późno, ale nigdy nie chciałem mieć w tym zakresie absolutnej racji. Wciąż bardzo chciałbym się mylić. Pytanie pozostaje otwarte czy w tym roku Apple zdoła nam pokazać co jest ową legendarną „następną wielką rzeczą”, na którą cały świat już niecierpliwie tupie nóżkami. iPad już był i co dalej? Nadal wolę aby okazało się to być czymś więcej niż zegarki.

Na koniec rzecz, którą oceniam na chwilę obecną negatywnie. Apple postanowiło oddać większą władzę nad iOS w ręce deweloperów. Być może jest to model typu „Android zrobiony dobrze”, co byłoby wielce charakterystyczne dla koncernu z Kalifornii, ale mam wobec tego jedynie obawy. Jestem fanem systemu zamkniętego tak, jak tylko się da. Jestem fanem pełnej kontroli producenta nad tym, co się w systemie dzieje. Ogromna niewiadoma. Nie chcę, nie lubię, boję się. O to, czy będzie warto, jestem bardzo niespokojny.

Tyle tytułem wstępu. Dalej rozmowa przeszła na omówienie zapowiedzianych nowości w OS X. Tym też zajmę się w następnym wpisie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s