Lokowanie potencjału

Terry Myerson podczas konferencji BUILD zapowiedział pewną rzecz, w stylu, który od razu skojarzył mi się z konferencją Apple z 2008 roku, kiedy to zaprezentowano po raz pierwszy nowy rodzaj komputera – MacBooka Air. W tamtym czasie Steve Jobs przekonywał, iż to właśnie w tym urządzeniu firma upatruje przyszłość. Wówczas bowiem nie było ważne jedynie to, jakie możliwości owa maszyna przedstawia, ale prawdopodobnie dużo bardziej istotne było to, czego oferować nie będzie. Tak narodził się ultrabook.

Przedstawiciele Microsoftu, na początku kwietnia, wielokrotnie publicznie używali stwierdzenia „wierzymy” (we believe). Nie w każdym kontekście mi to odpowiadało. Ale nawiązując do tego, od czego zacząłem ten wpis, chciałbym odnieść się do jednego, szczególnego „wierzymy”:

Naprawdę wierzymy w NUI. Wierzymy w gesty, wierzymy w głos. Wierzymy, iż interakcja z aplikacjami w przyszłości będzie korzystała z tych technik. – Terry Myerson, BUILD, 2 kwietnia 2014

Wszystko pięknie i cudownie na papierze lub jeżeli jest się mieszkańcem USA. Zapowiedziana na koniec roku nowa funkcjonalność tłumaczenia mowy w czasie rzeczywistym w programie Skype zapewne nie będzie od pierwszego dnia pracowała po polsku. Lokalizacja serwisów i usług to bolesna pięta achillesowa, o której wspominałem już wcześniej parokrotnie. Niebywale zaskakująca, biorąc pod uwagę wielkość korporacji i jej potencjał. Na temat sytuacji związanej z rodziną urządzeń Surface, nieobecnej w oficjalnym kanale sprzedaży nad Wisłą, psioczyłem już nie raz. Pakiet Office gdzie indziej również ma ciekawsze opcje. Można chociażby zakupić pojedynczy program z pakietu, co dla osoby zainteresowanej, przykładowo, jedynie tworzeniem prezentacji w programie PowerPoint ma jak najbardziej sens. Ale będąc w Polsce na stronie Office pojawia się informacja, iż w wybranej lokalizacji opcji takiej nie ma…

NUI to koncepcja znakomita, ale problemem, przed którym stoi tego tupu interfejs to wdrożenie go w taki sposób, aby był naturalny właśnie. Dla każdego użytkownika na świecie. Z tego powodu, gdy zostałem Ubuntero, zaoferowałem na wstępie swoją pomoc w tłumaczeniu tej dystrybucji Linuksa. Ale to tak charakterystyczne dla nas, iż tam gdzie granic nie ma (Internet), wznosimy je w sposób sztuczny.

Oczywiście Microsoft nie jest w tym przypadku odosobnionym chłopcem do bicia. Siri, mimo iż od września zeszłego roku nie jest już w fazie beta, również ma bardzo ograniczoną smykałkę do języków. Na szczęście gesty są uniwersalne. Zatem przynajmniej z jednym z elementów NUI nie powinno być problemów. Chociaż są miejsca na kontynencie afrykańskim, gdzie kobieta wzruszająca ramionami wysyła bardzo silny sygnał adoracji względem mężczyzny, więc przynajmniej potencjalnie pewne wątpliwości istnieją.

Abstrahując jednak od wszystkich tych spraw, oświadczenie szefa systemów operacyjnych z Redmond wzbudziło moją ciekawość. Przede wszystkim chcę się przekonać do czego to doprowadzi, ale też czy Myerson okaże się osobą, na której słowie będzie można polegać. Nie sztuką jest bowiem rzucić modne hasło na potrzebę chwili. Nie podejrzewam, aby ktoś na takim stanowisku w korporacji pokroju giganta oprogramowania, miał tego typu zapędy, bo było by to zdecydowanie zbyt nieodpowiedzialne. Jednakże w Microsofcie dokonano ostatnio personalnych przetasowań na tyle istotnych, iż będziemy musieli poczekać, zanim uzyskamy rozeznanie w nowej sytuacji.

Podstawowym zagadnieniem, które mnie od jakiegoś czasu nurtuje jest to, że w całej branży IT nie widzę obecnie postaci charakteryzujących się wystarczająco silną wizją i pewnością siebie co do przyszłości komputeryzacji. Z utęsknieniem wyczekuję na kogoś pokroju Jobsa. Nie w sensie jakiejś żałosnej kalki, ale osobowości równie elektryzującej i napędzającej innowację. Z tych względów zmiany personalne w zarządzie Microsoftu są intrygujące, ponieważ niosą ze sobą konsekwencje mogące pozytywnie zamieszać na omawianym rynku. Co równie istotne, podczas tegorocznej konferencji BUILD dało się podobno wyczuć wyraźne ożywienie i bardzo potrzebne poczucie odświeżenia i nowej energii w środowisku zarówno kadry pracowniczej giganta, jak i wśród deweloperów oprogramowania.

NUI powiadacie? Cóż, wszyscy o tym marzą. Do dzieła! Najlepiej szybko, ponieważ można próbować zapytać: „Jeżeli nie wy, to kto?”, lecz dość szybko pytający zorientuje się, iż są inni kandydaci. Sam kierunek jest oczywisty i na pewno się zdarzy prędzej czy później. Bardzo jestem ciekaw jak za to zagadnienie zabierze się Redmond.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s