Żegnaj, smutny psie

Hej, pamiętacie czasy, gdy w poszukiwaniu zagrzebanego w czeluściach megabajtów danych upragnionego pliku, odpalaliście moduł wyszukiwania w XP-ku? Zapewne większość z Was tak. Pamiętać też musicie animację psa, który szukał i węszył za owym niezbędnym w danej chwili fragmentem waszej pracy. Otóż ta pocieszna i zupełnie niepoważna, cyfrowa psina zaimplementowana została przez natchnionych Projektantów od Doświadczenia Użytkownika nawet w całkowicie niezabawnym i śmiertelnie poważnym XP Professional. Tak! Jednakże XP nie byłby XP-kiem, gdyby nie można było tego “polepszacza funkcji” wyłączyć. Ale najlepsze dopiero przed nami! Użytkownik pozbawiony poczucia humoru mógł animację wyłączyć na trwałe, ale na pewno za karę kończył dzień słaniając się w moralnym upadku po biurze. Nikt o zdrowych zmysłach nie mógł spodziewać się bowiem, iż pies spuszczał głowę, a odchodząc spoglądał jeszcze z wyrzutem na swego złego Pana, niczym wygnany właśnie z domu kundel. Po prostu mistrzostwo świata!

Dwa dni temu Microsoft zrobił wreszcie to, co uczynić był winien już pięć lat temu – zabił Windows XP. Przerażająco wielka rzesza użytkowników, która nadal korzysta z leciwych Okienek (około 450 mln.), każe zastanowić się jednak do kogo adresował swoją propozycję w postaci Windows 8? Czy nie jest wciąż tak, iż Windows kojarzy się z systemem operacyjnym do pracy, a nie z czymś modnym i hipsterskim? Komu ten nowy Windows, komu?

Osobiście przyznaję, iż od wersji 8.1 mam ustawiony system na logowanie się od razu na pulpit i nie zamierzam z tego rezygnować. Będąc wielkim fanem i entuzjastą nowego interfejsu WDL, sam jestem tym faktem zaskoczony. Dwie przyczyny służą za usprawiedliwienie niemal natychmiast, gdy zapytuję sam siebie, o co w tym chodzi? Po pierwsze nie mam komputera z ekranem dotykowym, po drugie korzystając obecnie głównie z OS X przyzwyczaiłem się na powrót do nieco topornego, obiektywnie rzecz biorąc, sposobu na nawigację po systemie operacyjnym.

XP był zainstalowany na moim pierwszym w życiu blaszaku. Ponieważ nie miałem wtedy pojęcia o koncepcji wirusa komputerowego, nie raz zdarzało się, że szuflada napędu CD ROM otwierała się samoczynnie. Uważałem, że jest to cool i maszyna żyje własnym, niezrozumiałym dla mnie życiem. Komputer działał też makabrycznie wolno, ale nawet gdyby ktoś mi wtedy pokazał Menadżera Zadań, nie poznałbym się na zgłaszających się tam tajemniczych procesach. Wspomnienie silnie zapadło mi w pamięci na resztę życia, więc gdy zdarzało się pracować przy użyciu tej właśnie wersji, odczuwałem błyskawicznie ogarniającą mnie niechęć do poświęceń, a przynajmniej wygodnie było w ten sposób się tłumaczyć. W każdym razie posiada na pewno jedną wadę: zaprojektowany był z myślą głównie o nawigacji myszką. Ta z kolei jest najmniej lubianą przeze mnie metodą. Żałosna garść skrótów klawiaturowych, od których generalnie jestem uzależniony, nie wspominając już o kompletnym braku widoków na obsługę gestami na gładziku, co bardzo cenię sobie w OS X.

Żyjemy jednak w świecie, w którym wiele osób jest w stanie mordować, byle tylko móc pozostać ze swoim ukochanym XP na uginającym się pod ciężarem głupoty biurku. Oto czas złotej ery wszelkiej maści hakerów! Już rzucili się na żer i mówiąc szczerze, owi do bólu przywiązani do tradycji komputerowi konserwatyści, którzy nic sobie z tego nie robią i nadal łączą się z Siecią przy użyciu IE 6, w pełni zasłużyli sobie na pożarcie w całości.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s