Interakcja upośledzona

W kwietniu poprzedniego roku napisałem na tym blogu tekst o moich przemyśleniach na temat szalenie interesującego mnie zagadnienia metod na wprowadzanie tekstu do komputera. Biorąc pod uwagę relatywnie krótką historię maszyn liczących, a już w szczególności narzędzi, które znamy i używamy obecnie, nie może dziwić fakt, iż owe metody są wciąż bardzo prymitywne. Jestem niemal pewien, że za kolejnych pięćdziesiąt lat będziemy spoglądać na dzisiejszy stan rzeczy z uśmieszkiem politowania. Czytałem ostatnio trochę na temat patentów dotyczących autokorekty i automatycznego doboru języka wprowadzanego tekstu. Takie chwile uprzytamniają mi jakże niedaleko udało nam się zabrnąć do tej pory.

Puszczając wodzę fantazji najbardziej podniecającą wydaje się być wizja interakcji z maszyną w oparciu wyłącznie o nasze myśli. Chociaż zakładam, iż ostatecznie do tego dojdzie, to czeka nas jeszcze wiele lat rozwijania tego typu technologii. Taki scenariusz jest zresztą wystarczająco inny od dzisiejszych metod, aby nie zaprzątać sobie tym problematem głowy. Potrzeba będzie nowych interfejsów, diametralnie różnych sposobów podejścia do maszyny i kooperacji z nią. A nader wszystko urządzeń obdarzonych znacznie bardziej zaawansowaną sztuczną inteligencją.

Tymczasem aktualnie oczekujące innowacje przypominają zespołowe rozważanie najlepszego sposobu na rozpinanie jedną ręką stanika, aby nie zdradzić braku doświadczenia prawiczka. Apple, na przykład, opatentowało w 2012 roku metodę na implementację autokorekty, gdzie użytkownik ma możliwość ostatecznego zatwierdzenia skomponowanego SMS-a po zastosowaniu automatycznych zmian, z bijącym licznikiem czasowym w tle na podjęcie decyzji. Ewentualne błędy będzie więc można wychwycić jeszcze przed wysłaniem wiadomości, dzięki temu unikając nierzadko żenujących nieporozumień czy przeinaczeń.

Nieco mniej zastanawiającym pomysłem jest z kolei automatyczna podmiana klawiatury, w oparciu o informacje dostępne w systemie o danym odbiorcy lub historię już przeprowadzonych z nim konwersacji. Pomyślano również o możliwości ustawienia na stałe konkretnego języka dla indywidualnych osób z listy kontaktów, więc jeżeli często pisze się do Francuza, można ustawić automatyczny wybór właściwej regionowi klawiatury, oczywiście wraz z odpowiednio dobraną autokorektą.

To wszystko na papierze może się podobać, ale dobrze wiemy jak kiepską w praktyce często okazuje się być wszelka dostępna dzisiaj technologia autokorekty. Nie ma żadnych skutecznych mechanizmów poczucia kontekstu lub świadomości stosowania wszelkiej maści makaronizmów, jak to się dzieje w języku mówionym. Jeżeli piszesz po polsku i chcesz w trakcie przykładowo zastosować łacinę, to dzisiejsza autokorekta zamieni to najpewniej na coś zupełnie niespójnego z sensem wypowiedzi.

Jednocześnie zdaję sobie sprawę, iż „nóż boli dwa razy”, jak to mawiają Amerykanie. Z technologią tego rodzaju działającą bez zarzutu, staniemy się bowiem ludźmi mniej elokwentnymi, polegającymi na urządzeniach, które znajdą dla nas odpowiednie sformułowanie, jeżeli tylko w przybliżeniu będziemy w stanie nakreślić o co nam chodzi. W dłuższej perspektywie to rzecz niezwykle niebezpieczna. Już dzisiaj możemy obserwować pewne konsekwencje technologicznej rewolucji. Nie czujecie się nieco zaskoczeni, gdy nagle przyjdzie Wam napisać coś odręcznie, jak trudne się to stało i jakie pokraczne kulfony wychodzą Wam spod ręki? Właśnie.

Interpretacja naszego głosu to wciąż abstrakcja dla świata algorytmów. Zakładając, że użytkownik znajduje się w wystarczająco komfortowej sytuacji, by mówić do maszyny to, co ma do przekazania, książki nie napisze, gdyż musi mówić powoli, wyraźnie, a na domiar złego wskazywać znaki interpunkcyjne. Takie narzędzia to jedynie ciekawostka, rzecz, która nie nadaje się na poważną pomoc przy dłuższej formie.

Dopóki więc komputer nie słyszy naszych myśli, skazani jesteśmy na klawiaturę. We wspomnianym we wstępie tekście, pisałem więcej o problemach i wyzwaniach stojących przed tą metodą. Jest odbierana jako naturalna, mimo, że wcale taką nie jest (mnie osobiście sama czynność sprawia jednakże ogromną frajdę), ponieważ nie jesteśmy jeszcze na takim etapie rozwoju sztucznej inteligencji, aby zaoferować nam ona mogła alternatywę, która ma sens i jest w pełni funkcjonalna. Do końca tej dekady klawiatura będzie się czuła jeszcze całkiem dobrze. Mam nadzieję, że ogólnie pojęty użytkownik, chociaż na chwilę, poczuje się dobrze z nią. Na razie nie osiągnęliśmy nawet tego wstępnego etapu.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s