Mavericks: Start

Wtorkowa konferencja Apple będzie zapewne tematem innego wpisu. Tym razem dokonam jedynie podsumowania: utwierdziłem się w słuszności moich dotychczasowych tez. Data 22 października jest dla mnie ważna ze względu na system OS X Mavericks. Chociaż tego dnia głos oddał zarówno Microsoft, jak i Nokia. W ekosystemie Apple była to ogólna aktualizacja. Nie tylko otrzymaliśmy zupełnie nową wersję systemu dla komputerów z procesorami x86, ale również jego udoskonaloną mobilną wersję dla procesorów ARM, gdzie doszło przede wszystkim do implementacji możliwości współdzielenia informacji o hasłach dostępu, przechowywanych w chmurze iCloud.

Podobnie, jak w przypadku iOS 7 we wrześniu, pragnąłem i tym razem dobrać się do nowości od razu, w pierwszym rzędzie entuzjastów. Próby rozpocząłem więc tuż po zakończeniu konferencji w San Francisco. Pewnie wszystko przebiegło by całkowicie bezproblemowo, biorąc pod uwagę relatywnie niewielką grupę użytkowników OS X na świecie, gdyby nie fakt, że po raz pierwszy programiści z Cupertino oddali swoje dzieło do konsumpcji za darmo. Mało tego! Można dokonać wielkiego skoku na starszych maszynach, których użytkownicy nie zdecydowali się wcześniej zainwestować w uaktualnienia systemu. Posiadacze komputerów radzących sobie z wersją Snow Leopard, nie powinni mieć problemów z przejściem na Mavericks.

Możliwe więc, że darmowa aktualizacja OS X przeciążyła nieco serwery, bo w pierwszych godzinach, trudno było utrzymać raz ustanowione już połączenie i dochodziło do jego wielokrotnego przerywania:

Obrazek

W pierwszych minutach byłem nieco zawiedziony, bo okazało się, że konsumenci za Atlantykiem mają większe prawa do kodu źródłowego i przy próbie kliknięcia łącza Uaktualnij teraz, z polskiej strony Apple, moim głodnym oczom ukazywał się taki oto komunikat:

Obrazek

Na szczęście nie trwało to długo. W jakąś godzinę, po ogłoszeniu zielonego światła dla Mavericks na konferencji, udało mi się ustanowić stabilne połączenie i zaczęło się ssanie. Był to drugi raz, gdy pobór tak istotnej paczki, jak nowy system operacyjny odbył się bez kabli, nie licząc historii z iOS na moich urządzeniach, bo to bardziej oczywiste. W przypadku ważącej ponad 5 GB paczki z Cupertino, dało się to odczuć. Ssanie trwało bowiem ponad godzinę.

Po ukończeniu tego, dość wyczerpującego procesu, przywitał mnie instalator, który zakończył swoją pracę pół godziny później, a Finder zalany został przepiękną falą Pacyfiku, z miejsca znajdującego się o godzinę jazdy od kwatery głównej Apple. Koniec końców, tego samego dnia, w którym Mavericks udostępniony został wszystkim użytkownikom komputerów Mac, nowy system rozsiadł się na moim dysku.

W kolejnej części cyklu będzie zatem o pierwszych wrażeniach z użytkowania Mavericks w praktyce. Doświadczenia wciąż zbieram, więc nie śmiem na tym etapie formułować jakichkolwiek definitywnych wniosków. Na chwilę obecną moim oczkiem w głowie jest zarządzanie energią i nowości w postaci App Nap i kompresji nieaktywnej pamięci RAM. Ta ostatnia funkcja owszem działa, ale też sam system ma wielki apetyt na zasoby tego rodzaju pamięci. Jest to aspekt tym bardziej intrygujący, że w najnowszej generacji, linia MacBook Pro, w wersji trzynastocalowej, standardowo wyposażona będzie w jedyne 4 GB RAM-u. Ten ruch daje dużo do myślenia… W każdym razie w dotychczasowym przebiegu, skoncentrowanym na typowych, codziennych zadaniach, pamięć wymiany nie została użyta ani razu, fizycznie zainstalowana pamięć wykorzystywana jest za to średnio w osiemdziesięciu procentach (4 GB).

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s