Audio Hyperlink

Apple zgłosiło do urzędu patentowego pomysł na umieszczenie, niesłyszalnych dla ucha ludzkiego, odnośników do innych treści podczas odtwarzania ścieżki audio. Koncepcja nie jest nowa, a jedną z najciekawszych implementacji, o której słyszałem do tej pory, było wykorzystanie audiotaga podczas koncertu Lady Gaga, kiedy to fani mogli cieszyć się specjalnie dedykowanym na tę okazję materiałem z internetu na swoich smartfonach, zawierającym, między innymi, ilustrujące muzykę zdjęcia. Firma zapewne zainteresowała się technologią na poczet swojej usługi iTunes Radio, która jesienią ruszy, jednakże początkowo jedynie w USA. Będzie to idealna metoda na serwowanie reklam, a wiadomo, że serwis będzie je zawierał.

Nie trudno sobie wyobrazić drzemiący w tym rozwiązaniu potencjał. Jest to w istocie przeniesienie tego czym jest łącze tekstowe w świat dźwięku i w podobny sposób można będzie kontrolować co z tym zrobić. Oczywistą różnicą jest to, że w tym przypadku mamy jeszcze dodatkowy aspekt osi czasu, na której dane zdarzenie ma miejsce, oferując użytkownikowi wybór co do interakcji z możliwościami poszerzenia zawartości odsłuchiwanej muzyki czy też audycji radiowej. W teorii zatem przedstawia się to wspaniale. Ale równocześnie niesie ze sobą pewne niebezpieczeństwa. To szerszy temat, więc traktując go wybitnie skrótowo wspomnę tylko o przeładowaniu informacją.

Obecnie czytając naszpikowany odnośnikami dłuższy tekst na jakiś temat, łatwo stracić kontekst klikając kolejno w łącza. Jest to z jednej strony cały sens internetu, takim, jakim wymyślił go sobie Tim Berners-Lee, ale też nie do opanowania śmietnik informacyjny. W chwili ukonstytuowania się protokołu HTTP nie przewidywano skali zjawiska, dla którego stanowił on element konieczny i definiujący doświadczenie użytkownika w początkowej fazie rozwoju. Dalsza komercjalizacja posłużyła tylko jako źródło chaosu i zamieszania, co przekłada się na to, że korzystanie dzisiaj z odnośników ograniczone jest tylko do tych chwil, gdy faktycznie bardzo zależy nam na pogłębieniu wiedzy w jakimś konkretnym obszarze, inaczej można zwariować od ilości informacji. Owo poczucie przeładowania informacją będzie, moim zdaniem, przedmiotem dogłębnych studiów, a być może nawet w szkołach przyszłości zajdzie potrzeba utworzenia przedmiotu, którego celem będzie nauka umiejętnej selekcji informacji oferowanej w sieci.

W tym kontekście patent Apple cieszy mnie, ale równocześnie nieco martwi, bo trudno pozbyć się wrażenia, iż jesteśmy coraz bardziej i bardziej osaczeni przez „czyhające na nas”, często zupełnie zbędne, dodatki i strzępki informacji. Ponadto słuchanie może okazać się dla części użytkowników tak samo angażujące jak czytanie treści, co będzie przywiązywało w większym stopniu do urządzenia. Oczami wyobraźni widzę już te bezimienne zastępy bezwolnych konsumentów treści, których egzystencja sprowadza się do obsługiwania i podejmowania decyzji względem tego co widzą przed sobą na otaczających ich zewsząd ekranach. George Orwell nasmarowałby prędko jakąś dołującą powieść wobec takiej perspektywy.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s