Płaskie GUI

Na moim iPadzie znajdują się programy, które zainstalowałem tylko po to, aby zilustrować sobie różnorodność koncepcji na interfejs aplikacji, jakie napisane zostały na mobilną platformę od Apple. Z jednej strony ta nieokreśloność, wielowątkowość wizualna programów jest czymś dobrym, z drugiej bardziej podoba mi się bieżąca tendencja do unifikacji doświadczenia użytkownika, bo prócz wbudowanych aplikacji od Apple, na iOS 7 pojawi się zapewne więcej takich, które będą chciały naśladować nowy język projektowy zespołu z Cupertino. Taka tendencja może przyczynić się do ogólnego wrażenia, że wszystko na iOS jest podobne, a więc bardziej nurzące i nudne, ale z drugiej strony pozwoli szybko odnaleźć się w nowo zainstalowanym programie i nie będzie owe doświadczenie stało w sprzeczności z obcowaniem z resztą systemu.

Wszystko pod warunkiem, że nie pójdzie to w zupełnie odwrotnym kierunku. Nowy interfejs iOS to bowiem przede wszystkim pomysł na dynamikę w systemie, na “obiektowo” zorientowaną interakcję i wreszcie całkiem świeżą koncepcję jego “gryfikacji”. Chodzi głównie o to, aby nawigacja po systemie przypominała grę, a poszczególne jego fragmenty zachowywały się jak elementy jakiejś większej układanki, którą stanowi sam system. Dodano całą warstwę oddziaływania na siebie części systemu oraz aplikacji, zarówno względem siebie nawzajem, jak i wobec stałych składowych interfejsu, według na nowo pojętych praw fizyki, które opierają się na odczytach z wbudowanych w urządzenie czujników. W takiej perspektywie wygląd jest zaledwie powierzchowną zmianą, znacznie ważniejsze rzeczy dzieją się w przypadku iOS 7 w kodzie platformy. Ten fakt może pobudzić deweloperów oprogramowania do eksplorowania niezbadanego wcześniej pola doświadczalnego. Może się więc skończyć jeszcze większym chaosem niż ten, z którym mamy do czynienia dzisiaj.

Niedawno wspomniałem o odtwarzaczu muzyki Track 8, który jest kompletnie niekompatybilny ze stosowanym w iOS GUI i wygląda jak żywcem przeniesiony z Windows 8. Dzisiaj dodam inny przykład płaskiego interfejsu w postaci programu do tworzenia muzyki Figure. Może od razu przedstawię o co chodzi:

2013-07-10T07-31-55_4

Nie, to nie okładka biednego magazynu hobbystycznego z lat siedemdziesiątych, tylko ekran startowy (splash screen) omawianego programu. Prezentuje on trafnie nie tylko proponowaną przez programistów estetykę, ale oddaje również czekającą na nas paletę kolorystyczną. Dalej bowiem jest podobnie:

2013-07-10T07-31-55_02013-07-10T07-31-55_1

Interfejs jest genialny w swojej prostocie. Żadnych niepotrzebnych pikseli, cieniowania, sztucznej głębi, silenia się na trójwymiar. Pod tym względem projektanci z Propellerhead bardzo mi zaimponowali, bo jest to owszem radykalne, ale też niewątpliwie śmiałe i odważne. Aplikacja jest użyteczna i posiada sporą ilość opcji, także zapewnia twórczą zabawę, dla części przynajmniej swoich użytkowników będąc równocześnie przyjemna dla oka. Praktycznie pozbawiono nas tutaj animacji. Na powyższych zrzutach widać jak odbywa się przełączanie między ekranami i w jaki sposób użytkownik jest o tym informowany. U dołu widać pięć dostępnych zakładek/przełączników. O tym, w którym miejscu się aktualnie znajdujemy dowiadujemy się z “wysunięcia się” danej zakładki, niczym języczka.

“Rhythm”, “Scale Steps”, “Tempo” czy “Key” to w rzeczywistości pokrętła. Te kontrolery zostały w sprytny sposób zaimplementowane. Podczas regulowania danej wartości wyświetla się rzadki w programie przykład animacji, która jednak, ze względu na to, że posługujemy się palcem, ma jak najbardziej sens i uzasadnienie:

                            kontrolka1                      kontrolka2

Wartość czasami wyświetla się u dołu, a innym razem u góry, w zależności od tego w którym miejscu na okręgu nasz palec się aktualnie znajduje. Jest płasko, bardzo płasko. Mnie się podoba, tym bardziej, że jest minimalistycznie, do rzeczy, a przy tym funkcjonalnie. Estetyka na pewno dzieli użytkowników. Wyobrażam sobie, że przez wielu aplikacja postrzegana może być jako paskudna. Niemniej jest tu jakiś pomysł, oryginalne podejście do tematu i to, być może, jest najważniejsze.

iOS 6 to takie właśnie kwiatki. Po czymś takim jak Figure czy Track 8, podróż po systemie może wyglądać inaczej. Ciekaw jestem jak niektóre istniejące już produkcje obronią się wobec prezencji iOS 7. Brak spójnego języka projektowego może powodować, iż po niektóre aplikacje użytkownik sięgał nie będzie, aby nie psuć sobie ogólnego wrażenia. Pod tym względem Windows Phone jest znacznie, znacznie bezpieczniejszy, w mojej opinii również lepiej przemyślany i zaprojektowany. Z drugiej strony na iOS jest ciekawiej i bardziej różnorodnie. Dobrze, że nie jesteśmy skazani tylko na jedną z opcji.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s