Napięta cięciwa

Już jutro konferencja WWDC. Nie będę udawał, że nie zagryzam paznokci i nie zaciskam pośladków przed tym wydarzeniem. To czy zaspokoi moje oczekiwania i spełni pokładane w niej nadzieje jest sprawą drugorzędną. Bez względu bowiem na to czego dowiemy się o przyszłości Apple, spotkanie w San Francisco dostarczy paliwa, nie wiadomo jedynie czy dla wyśpiewywania pochwalnych psalmów, czy wzmożonej krytyki. W przeddzień konferencji chciałbym pomówić nieco o aplikacjach na platformie mobilnej programistów z Cupertino.

Czytając różne zestawienia i komentarze bardziej ode mnie wymagających użytkowników przebija się dość jednolita opinia. iOS jest funkcjonalnie niedorozwinięty. Lista wymagań jest długa, a wizualne atrybuty systemu zepchnięte są na dalszy plan. Ponieważ jestem innym użytkownikiem od wspomnianych wyżej speców, mam zupełnie odmienny punk widzenia. Dla mnie zarówno system mobilny od Apple, jak i OS X, są funkcjonalnie wystarczające, a problemem jest właśnie ów przestarzały i nieświeży wygląd. Może to dlatego, że jestem zwykłym konsumentem, a może dlatego, iż parcie w kierunku pogłębionej integracji z sieciami społecznościowymi i współdzielenia treści nie są mi potrzebne. Na mojej prywatnej liście aplikacji na iOS wartych podniety jest tylko jedna od Apple. W dodatku mało istotna.

Oficjalna aplikacja dla konferencji WWDC 2013 (WWDC), to dzieło najnowsze i wyjątkowe. Nie chciałbym zabrnąć zbyt daleko, ale mam przeczucie, iż zdradza ona wiele z cech, które mogą spotkać system pod nadzorem Sir Jony Ive’a. Do takich należy prawie na pewno już sama ikona programu. Jest ona całkowicie pozbawiona trójwymiarowych efektów, prosta i oparta na kontraście dwóch kolorów. Jest zatem całkowicie spłaszczona, czyli zoperowana w ten słynny dzisiaj sposób, o którym huczy cała sieć od kilku tygodni. Być może odejście od udawanej wypukłości i ciężkich faktur to jedynie przejaw mody, która przeminie i kiedyś znowu z radością czekać będziemy na powrót badziewnych, naśladujących realne przedmioty fontazi. Jako fan Windows Design Language nie posiadam się jednakże z radości z jej niewątpliwego nadejścia, gdyż teraz wszystkie firmy zaczynają proponować płaskie, proste, kanciaste interfejsy. Za przykład niechaj posłuży ten oto zrzut ekranu z usługi Google Now:

2013-06-09T14-03-27_10

Drugą sprawą jest to, że w ten sposób przebudowane aplikacje mogą sprawować się znaczniej lepiej na nieco ociężałym iPadzie trzeciej generacji, który posiadam. Grafika może nie będzie się tak krztusić, pchając kolejne piksele na wyświetlaczu Retina, gdy nie będzie się zajmowała tymi zupełnie do niczego nie przydatnymi. Tak trendy ostatnio, uproszczony wygląd interfejsów jest dla mnie bowiem tym samym, czym dla programistów oczyszczanie kodu z niepotrzebnych linijek i nadmiaru informacji. Procesem tak samo niezbędnym, tak samo pożytecznym dla użytkownika końcowego.

2013-06-09T14-03-27_16

Powyżej: krótko i na temat. Bez zajmujących pamięć i cykle procesora wymyślnych podkładów, przeszkadzajek i upiększaczy. Logicznie wpisuje się to w kontrastową grę bieli z czernią, o której mówiły plotki opisujące nowy wygląd iOS 7. W zestawieniu z takimi kwiatkami jak Game Center stanowi to doznanie wręcz szokujące. Jeżeli Ive posunąłby się do tego na szerszą skalę, możemy mieć wkrótce do czynienia z niezłą rewelacją.

2013-06-09T14-03-27_15

Przy tym tak pomyślany interfejs może być świetnym nośnikiem informacji. Na szczególną uwagę zasługuje tutaj wykorzystanie subtelnych elementów kolorystycznych, aby poprzez wizualne kotwice ułatwić selekcję danych. To inna filozofia wykorzystania koloru, gdzie nie ma być po prostu ładniej, ale przede wszystkim wydajniej. To nic innego jak inkarnacja Windows Design Language, gdzie każdy piksel ma jakiś głębszy cel i sens. Ale i na przykładzie WWDC pojawia się pewien zgrzyt. Jak pryszcz na całkiem ładnej dupie wyskakuje „stare” podmenu, psując poczucie lekkości całej aplikacji jednym niewinnym ruchem palca.

2013-06-09T14-03-27_18

Aplikacja WWDC to miła niespodzianka. Chwila relaksu i odświeżenia w podróży po przeładowanym wizualnie systemie operacyjnym. Niemniej już dziś można zafundować sobie całkiem przyjemną odskocznię. Moim ulubionym przykładem jest aplikacja Track 8, która garściami czerpie z pomysłów Microsoftu i proszę mi wierzyć, widząc to na żywo na ekranie aż żal serce ściska, że w Redmond nie projektują tak pięknego sprzętu, a w Cupertino tak pięknego oprogramowania.

2013-06-09T14-03-27_24

2013-06-09T14-03-27_23

Do moich osobistych perełek zaliczam także znacznie mniej ascetyczną, ale wciąż ze smakiem wyważoną grę w szachy, iChess 3D. Tutaj zastosowano faktury, a szachownica i figury są, jak się łatwo domyśleć, w pełni trójwymiarowo odwzorowane w grze, ze względu jednak na charakter programu to nie razi. Zresztą na niewielu ekranach, jakie oferuje ta prosta w swej konstrukcji aplikacja, zawsze częstowani jesteśmy elegancją. Nie widzę powodu dla którego Game Center nie miałoby wyglądać podobnie…

2013-06-09T14-03-26_02013-06-09T14-03-27_12013-06-09T14-03-27_72013-06-09T14-03-27_2

Dokładnie za jedną dobę, licząc od słów, które teraz właśnie piszę, wszystko będzie już wiadome. Będziemy znali pełny obraz iOS 7 i kolejnej wersji OS X. Czy platformę mobilną spotka totalna operacja plastyczna? Czy prezentacją nowego systemu zaszczyci nas sam Jony Ive? Czy nowy OS X ujrzymy w znacząco odświeżonym wydaniu, czy sprawa opierać się będzie jedynie na funkcjach systemu? Te pytania bardziej mnie dzisiaj nurtują, niż pytania o nowe komputery, które ze względu na intelowski Haswell na pewno będą ogłoszone. Plotkami o iRadio jakoś nie mogę się przejąć, a o zegarkach po prostu nie chcę słyszeć. Chociaż Apple potrzebuje czegoś ekstra na miarę iPada, to myślę, że poczekamy z tym do września. Jutro pierwsze skrzypce zagra przede wszystkim oprogramowanie. Tak sądzę.

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Napięta cięciwa

    • Dziękuję bardzo za komentarz, Crashu!
      A ja wiedziałem (intuicyjnie), że będzie MacBook, chociaż spodziewałem się również MacBooka Pro. Pamiętam nawet takie ciekawe zdarzenie, że jak kupowałem swojego MBA to powiedziałem pracownikowi iSpot przekornie, że może poczekam jak ceny obniżą po ogłoszeniu nowego modelu, a ten na to, że nowego MBA w czerwcu nie będzie 🙂 Chciał się nawet założyć, trochę żałuję, że tego nie zrobiłem 😉
      Retina iPad mini na pewno będzie ogłoszony we wrześniu/październiku.
      Pozdrawiam.

      • Ja osobiście nie spodziewałem się nowego MBP, był on pokazany na poprzedniej konferencji. Nie ma sensu odświeżać tak potężnego sprzętu co rok. Cały czas jestem zdruzgotany iOS 7, ale Mavericks mi to trochę rekompensuje. No oby była tak jak piszesz, bo iPad Mini z ekranem od 3GS to nie jest to czego oczekiwałem.
        Pozdrawiam i życzę wytrwałości w oczekiwaniu na kolejny Keynote.

      • Dzięki za odpowiedź. Rozumiem, że nie podoba Ci się iOS 7. Cóż, ja właśnie na coś takiego czekałem. OS X zapowiada się bardzo ciekawie, tu się zgadzamy. Dziękuję za odwiedziny i za komentarze.

        Pozdrawiam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s