Pół roku z Windows Phone

Dokładnie sześć miesięcy temu wpadła w moje ręce Lumia 800, model okrzyknięty swego czasu przez dumnego producenta mianem „pierwszego prawdziwego Windows Phone’a”. Ta pierwsza Lumia na rynku zaiste wyznaczyła pewien punkt odniesienia w historii mobilnej platformy od Microsoftu. Z tej racji bardzo się cieszę, że posiadam właśnie ten konkretny smartfon, mimo wszystko, ponieważ znalazło by się parę tak zwanych „ale” w tej postaci rzeczy.

Oczywiście odbierając swoją słuchawkę wiedziałem, że trzymam w ręku technologicznego trupa. Cudowna linia Lumia nie okazała się na tyle wszechmocna, by umożliwić płynne przejście do nowego świata Windows Phone 8. Przekątna ekranu od samego początku wydawała mi się nico za mała, o czym wspomniałem w opisie moich pierwszych impresji na temat, wiele miesięcy temu. Sam kształt nie jest może fatalny, dobrze leży bowiem w dłoni, a to przecież najważniejsze, ale nie byłem też jakimś ogromnym fanem wzornictwa. Pod każdym z powyższych względów dużo bardziej podoba mi się młodsza siostra, Lumia 820.

Ale to wszystko nic. Najgorsze w całej mojej niedługiej historii bezpośrednich doświadczeń z Windows Phone jest dobijająco ślamazarne tempo dostarczania aktualizacji. Najnowsza wersja systemu dedykowana częściowo pierwszej i w całości drugiej generacji smartfonów z WP – 7.8 – miała swoją oficjalną premierę pod koniec stycznia 2013 roku. Nie chciałem się bawić w jej wymuszanie, więc postanowiłem cierpliwie czekać. Moja cierpliwość została wystawiona na ciężką próbę. Dopiero dzisiaj mój smartfon dał się zaktualizować.

Windows Phone to system bardzo prosty. To jego największa zaleta. Wadą jest to, że jest przez to dość nudny, aczkolwiek ten negatyw bardzo zależy od punktu widzenia. Osobiście mogę się z taką opinią spierać, bo dobry system operacyjny powinien być właściwie mało widoczną platformą pod programy, a nie stanowić sam w sobie zagadkę do rozpracowania, ale to jest kwestia niejednoznaczna, a nie o tym chciałem pisać. Linia systemowa 7.X jest już praktycznie martwa, mechanizmy działania opanowane, animacje zdążyły się opatrzeć. Nie ma już gdzie szukać nowych funkcji, a co gorsza tych nie należy się specjalnie spodziewać w przyszłości. Pytać entuzjastę platformy o kilka długich tygodni wyczekiwania na jakikolwiek, lekki chociaż, powiew świeżości, to pytać o naprawdę wiele. Natomiast poważnego kaca już, pozostawia fakt doczekania się w końcu większej aktualizacji, która pozwala… Na pół godziny czerpania frajdy z nowości w niej zawartych. Drażniąco długie wyczekiwanie, rozczarowująco mało zmian.

Niezmiennie kocham Windows Phone. Jest to jednakże rodzaj trudnej miłości.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s