Kind of Blue

Wygląda na to, że w dniu dzisiejszym powstała nowa fala doniesień na temat wciąż tajemniczego kodu Blue w całej rodzinie systemów Windows. Wszystko za sprawą domniemanego przecieku, z polskiego zresztą bloga technologicznego oraz doniesień Mary Jo Foley, która niedawno odwiedziła kampus w Redmond i nawet jeżeli okażą się one fałszywką, to i tak otworzą usta paru osobom, które co nieco już na ten temat wiedzą bezpośrednio od „dobrze poinformowanego źródła”, co zresztą już zaczęło się dziać. Tylko patrzeć jak wybuchną wszelkiego rodzaju spekulacje i komentarze. Dla mnie najważniejszą informacją jest potwierdzenie moich domysłów i zarazem zaspokojenie nadziei – Blue dla Windows 8 to najprawdopodobniej doszlifowanie skoncentrowane na najnowszym środowisku graficznym, Windows Design Language.

Tylko i aż! Bardzo dobrze, bo zdaje się, że Microsoft pracuje nad tym, co powinien opracować pilnie. Energia winna iść w jak najszybsze wylizanie nowego środowiska aby pozbyć się konieczności ciągłego polegania na klasycznym pulpicie, a także uatrakcyjnić ofertę Windows RT – produktu strategicznego i ważnego w tych nowych okolicznościach, w jakich znalazł się gigant z Redmond. Biorąc pod uwagę ramę czasową (Blue zostanie udostępnione w drugiej połowie roku), aktualizacja nie będzie na pewno jakąś wielką rewolucją, ale nawet garstka usprawnień jest bardzo potrzebna, bo oczywistym jest dla każdego użytkownika, w jak wczesnym stadium rozwoju upubliczniono nowy interfejs. Rozszerzone możliwości współdzielenia powierzchni ekranu przez aplikacje, więcej opcji zarządzania komputerem przeniesionych do kafelkowego panelu sterowania, indeksowanie tych opcji, wydanie pełnego pakietu Office w wersji WDL – to wszystko cieszy, ponieważ jest jak najbardziej konieczne. To kolejny przykład jak Microsoft garściami czerpie od Apple, ale co tam, liczy się efekt końcowy.

Aspektem mającym ogromne znaczenie jest proces zmian organizacyjnych dotyczący aktualizacji, którego Blue jest właśnie zapowiedzią. Microsoft przymierza się do rocznego cyklu dużych uaktualnień polegających zarówno na naprawianiu błędów, jak i dodawaniu nowych funkcji. Ujednolica obszar działania. Można spodziewać się bowiem podobnie ekscytujących fal nowości płynących z każdego frontu, z jakimi mieliśmy do czynienia pod koniec zeszłego roku, gdy bywały momenty, że człowiek nie wiedział gdzie ma ręce włożyć. Aktualizacje będą dotyczyć zarówno produktów konsumenckich, jak i korporacyjnych. Na platformie Windows Phone będzie jeszcze intensywniej, bo są doniesienia o trzech stadiach pośrednich (General Distribution Releases), które obejmować będą mniejsze usprawnienia, zanim dojdzie do większej, rocznej aktualizacji (ponoć zgrzyt WP7-WP8 ma się już nie wydarzyć). Jednocześnie podtrzymane będą trzyletnie cykle wydawnicze kolejnych wersji podstawowych produktów – Windows i Office.

Wszystko to bardzo dobrze i pięknie. W świecie, gdzie tempo rozwoju jest obezwładniające, mamy do czynienia ze wzrostem oczekiwań konsumentów wobec producentów. Ludzie lubią aktualizacje. Spora część z nich może nie przepada za poważniejszymi zmianami, jak podczas przejścia z jednej wersji produktu na drugą, ale chyba wszyscy tak samo lubią, gdy serwisy czy programy, które zdążyli już poznać i polubić otrzymują dodatkowe funkcje, albo zaczynają działać jeszcze lepiej i szybciej. Roczny tryb dużych aktualizacji ważnych produktów Microsoftu to nie tyle luksus, co konieczność, a można by nawet oczekiwać jeszcze wyższej częstotliwości, chociaż biorąc pod uwagę jak ociężałym misiem jest firma z Redmond, uznać należy, iż starają się jak mogą dostosować do wymogów rynku.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s