Wielozadaniowość

Pretekstem dla tego wpisu była zaprezentowana dziś wizja Canonical. Ubuntu ma być systemem uniwersalnym, a co jeszcze ciekawsze, ma wystarczyć w zasadzie tylko jedno urządzenie – smartfon – aby pozyskać dostęp do swoich danych i ustawień. Wszystko ma być możliwe dzięki dokowaniu telefonu do innych urządzeń. Koncept bardzo mocny, powiedziałbym profetyczny, a już zdecydowanie posiadający ogromny potencjał.

Wygląd systemu zdradza totalną fascynację pomysłami zaczerpniętymi od Microsoftu i ich Windows Design Language. Jak nietrudno zgadnąć, wcale mnie to nie dziwi. Bardzo dobrze się dzieje. W końcu chodzi o rozpowszechnianie się dobrych koncepcji oraz nowe pomysły na kolejne implementacje. Tych jest stosunkowo niewiele, a za najciekawsze uważam HUD z możliwością sterowania głosem i dość innowacyjny sposób na centrum powiadomień. Tutaj faktycznie należy się projektantom piątka z plusem.

Ale nie to zwróciło moją uwagę najbardziej. Moje myśli pofrunęły w innym kierunku. Zastanowiło mnie bowiem powszechne parcie na wielozadaniowość. Podobanie jak w Windows 8, Ubuntu dzieli ekran na dwie nierówne części aby można było prowadzić działania w dwóch różnych programach jednocześnie. W prezentacji pokazano tak oklepane zastosowania, jak oglądanie filmu i sprawdzanie statusów z portali społecznościowych w tle. Nowy system byłego Research In Motion, BlackBerry 10, umożliwia podgląd alertów z centrum powiadomień w trakcie oglądania wideo jednym ruchem kciuka. Pojawia się więc wyraźny schemat. Systemy operacyjne pisane są w duchu zalewania nas morzem informacji. Szkopuł w tym, czy taki model jest w ogóle potrzebny? Czy nie jest to przypadkiem siłowe przeniesienie przyzwyczajeń z klasycznego pulpitu ze słynną możliwością rozmieszczenia kilku okien programów na jednej powierzchni? Czy oglądając film mamy naprawdę potrzebę sprawdzania co też ktoś tam napisał właśnie na Twitterze czy Facebooku? Taka wielozadaniowość kojarzy mi się z pewną paranoją przeładowania umysłu informacją. Na zdrowy rozsądek chyba nie świadczy to dobrze o filmie, jeżeli jego oglądanie „urozmaicamy sobie” Twitterem, prawda?

Tak naprawdę chodzi tutaj również o znacznie poważniejszy problem: ewolucji naszego sposobu na konsumpcję treści. Nie jestem do końca przekonany czy się w tym trochę nie zaczęliśmy gubić. Sam łapię się często na tym, że oglądając jakiś materiał wideo przerywam go w trakcie, bo coś chcę dodatkowo sprawdzić albo film przypomniał mi o czymś i przerywam, aby później nie zapomnieć do tego wrócić. Patrząc na takie zachowanie z większą dozą krytycyzmu okazuje się, że niczego nie robię dobrze. Niczemu nie poświęcam swojej uwagi należycie. Skaczę nieco chaotycznie wykorzystując fakt, iż internet daje mi dostęp do wszystkiego momentalnie, natychmiast, na zawołanie. Coraz trudniej przychodzi mi spędzenie godziny czy dwóch, skupiając uwagę tylko na jednej rzeczy. To trudny do opanowania efekt uboczny doby informacji. Od dawna twierdzę, iż jednym z nowych przedmiotów szkolnych, który uzyska rację bytu w wyniku galopującego tempa rozwoju nowych technologii informatycznych, będzie nauka o selekcji informacji, czyli metodologia radzenia sobie z syndromem przeładowania informacją, a także pomoc w odnalezieniu dla siebie najlepszego sposobu wyszukiwania aktualnie potrzebnych nam danych. Ta wizja, na naszych własnych oczach, staje się coraz bardziej i bardziej realna.

Motyw wielozadaniowości powraca zatem jak bumerang. Może modele proponowane przez Microsoft czy Canonical są odpowiedzią na realne potrzeby użytkowników? Jeżeli tak, to widzę tutaj pewne zagrożenie. Jakiś bezsensowny wymóg podzielności uwagi, sponsorowany przez określoną implementację systemową. Tryb pełnoekranowy aplikacji, który bez wątpienia będzie coraz bardziej powszechny, może okazać się przyczynkiem do chęci zgłębiania nawyków i przyzwyczajeń, tak często przecież niezdrowych, błędnych. W rezultacie może z tego jeszcze wyniknąć coś pozytywnego. Na chwilę obecną wniosek dla mnie jest taki: wciąż uczymy się systemu idealnego popełniając błędy, które zostaną skorygowane w przyszłości. Wielozadaniowość w rysującej się postaci będzie musiała ulec modyfikacji dla dobra samych użytkowników.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s