2013 – rok Apple

Drugą połowę 2011 i całość 2012 roku poświęciłem opisom działań prowadzonych przez firmę Microsoft, które szczególnie zwróciły moją uwagę i które uważałem za szczególnie ważne. Ubiegły rok był upstrzony tak dużą ilością nowości ze strony giganta, iż wydaje się to całkowicie usprawiedliwione. Nigdy wcześniej, w całej historii koncernu z Redmond, nie doświadczyliśmy równie daleko idących zmian w podejściu do produktów i dotychczasowego status quo. W nowy rok 2013 Microsoft wszedł jako producent sprzętu i oprogramowania, tym samym przybliżając się jeszcze bardziej do wzoru, jakim niewątpliwie od wielu, wielu miesięcy jest dla niego Apple.

Producent Windows kopiował sprawdzone rozwiązania stopniowo i konsekwentnie. Jeżeli cofniecie się do moich pierwszych wpisów na tym blogu bez trudu odnajdziecie zdania, w których wprost tego właśnie redmondczykom życzę. Ponieważ jeżeli się uczyć, to tylko od najlepszych, a w kwestii integracji procesu tworzenia i sprzedaży produktów technologii użytkowej Apple nie ma sobie równych. Koniec, kropka. Za najważniejszy wczesny krok ku modelowi rodem z Cupertino, na który zdecydował się Microsoft, uważam decyzję odejścia od konferencji zbiorowych, gdzie gigant wyglądałby jak dodatek, wisienka na torcie. Mam tutaj na myśli oczywiście zeszłoroczne CES. Rezygnacja z prezentacji na tak ważnym wydarzeniu dla wielu komentatorów była wręcz szokująca. Trzeba przyznać, iż nie łatwo było to przewidzieć, bo „stary” Microsoft czegoś takiego by nie zrobił. Dla mnie osobiście był to sygnał czytelny i od tej pory oczekiwałem czegoś więcej. Niemniej nawet ja, podskórnie i intuicyjnie czując klimat panujący w tamtejszym zespole, nie spodziewałem się zmian tak raptownych i tak radykalnych. Ostatecznie sytuacja bieżąca jest niezwykle interesująca i być może mamy właśnie do czynienia z początkiem końca ery polegającej na zaufaniu do niezliczonych partnerów, którzy, moim skromnym zdaniem, dymali Microsoft ile wlezie. Mocno w to wierzę i bardzo sobie tego życzę jako konsument. Uwielbiam nowe pomysły na interfejs, zapoczątkowane przez Metro (obecnie Windows Design Language), kocham programistów odpowiedzialnych za platformę Windows Phone, mam ogromną nadzieję na nieposkromioną innowacyjność tej firmy w najbliższej przyszłości.

Mówiłem i pisałem o Microsoft tak dużo, że czuję potrzebę oderwania się od tego na dłużej. Po pierwsze nie chciałbym się zamykać w jednym temacie, po drugie najważniejsze deklaracje z ust giganta z Redmond już padły, a rozpoczynający się właśnie rok nie przyniesie raczej wielu ciekawostek. Podejrzewam, że zajmą się tam głównie szlifowaniem tego, co przygotowali w zeszłym roku. W zasadzie spodziewam się tylko paru sensacji w warstwie sprzętowej. Dlatego też w tym roku zajmę się bliżej moją wielką namiętnością, którą od samego początku zainteresowania technologią IT była firma Apple.

Może być to tym bardziej interesujące, że o ile nie zawiedzie mnie umiejętność odczytywania znaków na niebie i ziemi, w tym roku ludzie z Cupertino będą musieli stanąć na wysokości zadania i udowodnić, iż są najwspanialszą firmą technologiczną na świecie. Według mnie, gdy Steve Jobs odszedł, sprawy zaczęły wymykać się spod kontroli. Dostrzegam pewne niepokojące tendencje rozdrabniania się w produktach, a każdy, kto zna historię firmy, ma zapewne wrażenie pewnego nieprzyjemnego déjà vu. Wśród kolegów głoszę tezę, która nie przysparza mi przyjaciół: Apple to Steve Jobs, chociaż Steve Jobs to nie tylko Apple. Szalenie intryguje mnie bieżący bieg wydarzeń. Czy się mylę, czy może mam całkowitą rację? Hmmmm.

Jest jednak pewna nadzieja, a wiążę ją z postacią Jonathana Ive. Z całej kadry zarządzającej firmy Apple ten człowiek w moich oczach zawsze należał do najważniejszych. Ponieważ Wielki Szef już nie żyje, jest teraz najważniejszą osobą w Cupertino. W związku z tym, że po zmianach strukturalnych w zarządzie objął on pozycję kreatora totalnego (przejął kontrolę nad zespołem Human Interface po wyrzuconym na bruk, jako konsekwencja afery z autorskimi mapami w iOS, Forstallowi), spoczywa na nim ogromna odpowiedzialność, ale jednocześnie wydaje mi się on jedynym człowiekiem na Ziemi, który jest w stanie tę odpowiedzialność przepięknie wykorzystać. Ive to postać magiczna. Jest dla mnie swoistym guru. To prawdziwy artysta, a tak się składa, że jego styl szalenie mi odpowiada.

Czy dzięki tym zmianom oprogramowanie systemowe ulegnie metamorfozie i dorówna minimalistycznemu urokowi reprezentacji sprzętowej? Nie ukrywam, że jest to moje wielkie marzenie. Jony Ive stojący na czele zespołów odpowiedzialnych za wygląd zarówno sprzętu, jak i oprogramowania, to ogromna szansa Apple, aby stać się liderem absolutnym. W tych okolicznościach jest to ich jedyne zresztą wyjście. Jeżeli w tym roku nie poruszą nieba i ziemi by przejąć pałeczkę innowacji mogą pozostać niebezpiecznie daleko w tyle, a to z kolei może się odbić bardzo boleśnie na całej przyszłości firmy. Skupiam się więc na Apple i ustawiam na nich swój punkt odniesienia. To może być emocjonujący rok.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s