Surface RT, część druga

Wyleczyłem się z tabletu Microsoftu. Dzisiaj miałem okazję popracować na urządzeniu wraz z podłączoną klawiaturą Touch Cover. Nie ta ostatnia jest jednakże największą bolączką potencjalnego chętnego do zakupu. Jest nią Windows RT. Dedykowany architekturze ARM system jest do bólu zamknięty i dla polskiego użytkownika niestety oznacza zbyt wiele kompromisów. Od dzisiaj to ja stawiam warunki! Surface RT owszem tak, ale jeżeli będzie można skorzystać z pełnego ojczystego interfejsu (bardziej prawdopodobne) oraz gdy jego cena, wraz z klawiaturą, nie przekroczy maksymalnie dwóch tysięcy dwustu złotych (cena „gołego” iPada). Wtedy będzie mógł służyć jako mniej ważny brat, dodatek do „normalnego” komputera, no i oczywiście jako „obiekt dokumentalny”, czyli pierwszy pecet giganta z Seattle. Oto moje pełne zeznanie człowieka winnego zauroczenia maszyną, która jest podstępnym bazyliszkiem.

Ostatni raz to powiem: tablet (wraz z klawiaturą) prezentuje się bardzo korzystnie wizualnie. Konstrukcja jest sprytna, prosta oraz dostarcza ożywiającego powiewu świeżości nowoczesnego wzornictwa. Jednocześnie tą maszyną Microsoft pałeczki pierwszeństwa nie wytrąci z rąk Apple. Prócz tego, że komputer wygląda pięknie musi bowiem równie pięknie służyć jako narzędzie. Odnosząc się do poprzedniego wpisu sprzedawca miał rację. Windows RT nie pozwala na instalację polskiego interfejsu systemowego. Można załadować polską klawiaturę, format daty i godziny, ale nie interfejs. Jest to więc cofnięcie się w czasie do kompilacji Consumer Preview systemu Windows 8. Dlaczego to takie istotne? Ponieważ jedną z najważniejszych cech RT jest pakiet Office domyślnie załadowany do systemu. „Nie rozumie” po polsku, więc o tak podstawowej funkcji jak autokorekta można zwyczajnie zapomnieć. Na domiar złego jego absurdalnie zamknięta forma nie pozwala na ściągnięcie słownika polskiego dla oprogramowania, więc dopóki system nie zostanie wydany w naszym języku, użytkownik nie będzie sobie mógł z tym problemem poradzić. Ktokolwiek myśli poważnie o zakupie Surface RT niech ma na uwadze przestrogę: na pulpicie nie zainstalujesz niczego, nawet najdrobniejszej pierdółki. To komponent szczelnie zamknięty. Oczywiście w przypadku najnowszego systemu operacyjnego programistów z Redmond autokorekta ma zasięg globalny, tym bardziej żal jest posługiwać się komputerem tak dotkliwie wykastrowanym.

Tablet dostarcza kilku drobnych ciekawostek użytkowych. Do tychże zaliczam przewijanie nowoczesnych programów, napisanych według Windows Design Language, w panoramie przy pomocy gładzika. Przejął on zasady tak zwanego „naturalnego przewijania” (znanego z Mac OS X), które istotnie takim jest, ale zmusza na wstępie do porzucenia „złych” przyzwyczajeń, wynikających z bagażu doświadczeń z obsługą myszką. Mianowicie gdy widzimy belkę przewijania, u dołu ekranu, posługując się kursorem myszki będziemy przeciągać ekran z lewej do prawej (programy z Windows Store „rozwijają się” zawsze do prawej). Korzystając natomiast z gładzika zintegrowanego z Touch Cover przewijać będziemy (dwa palce na gładziku) dokładnie na odwrót, z prawej do lewej, co ma jak najbardziej sens, ale lekko dezorientuje podczas pierwszych minut użytkowania. Albo z innej beczki: jak już nie raz pisałem, uwielbiam skróty klawiaturowe i kolejne „złe” przyzwyczajenie (w nowocześnie zarządzanym systemie, jakim jest nowy Windows, zupełnie zbędne) zamykania programów przeprowadzam zazwyczaj skrótem alt+F4. Aby to zrobić na Touch Cover trzeba przytrzymać alt, następnie wcisnąć fn po drugiej stronie i trafić jeszcze, w na pamięć wyuczony, klawisz play/pause, który odpowiada pozycji F4 na tradycyjnej klawiaturze. Wszystko dlatego, że dotykowiec Microsoftu pozbawiony został klawiszy funkcyjnych.

Kilka słów o komforcie pisania. Płaska, bardzo estetyczna i miła w dotyku, a przy tym leciutka jak piórko magnetyczna klawiatura tabletu jest dodatkiem umożliwiającym tylko okazjonalne wprowadzanie tekstu. Interesuje cię wklepanie mailika, tweeta czy uaktualnienie statusu na facebooku? Z Touch Cover dasz radę. Ta klawiatura jednak nie nadaje się na prawdziwą pracę z tekstem. Niestety. Piszę te słowa z wielką przykrością i zawodem, ponieważ liczyłem bardzo na to, iż bezpośrednie zetknięcie miło mnie zaskoczy. Tak się nie stało. Byłem raczej zawiedziony. Niby skróty klawiaturowe działają, niby da się do wszystkiego przyzwyczaić, ale łudzenie się, że po odpowiednim treningu będzie się bosko wprowadzało kilka tysięcy znaków za jednym zamachem jest czystą mrzonką. Jedną z najbardziej irytujących wad klawiatury jest to, że prawy alt, całkowicie przecież krytyczny w języku polskim, jest dość głęboko osadzony, w wyniku czego, chcąc zastosować literę diakrytyzowaną, zbyt często trafia się w spację. Wyniki pracy są opłakane. Starając się zachować tempo, do którego pisarz przywykł, generowane są praktycznie same byki. Czyli na początku trzeba zwolnić. Bardzo. Drugą, mało przyjemną kwestią, jest sama spacja. Ponieważ klawisze reagują na nacisk punktowy zbyt lekkie „puknięcie” w spację nie jest rejestrowane i słowa zlewają się ze sobą bezładnie. Znacznie piękniej piszę się na Touch Cover po angielsku, więc dają się tutaj we znaki wymagania dotyczące naszego, jakże pięknego, ojczystego języka. Nie miałem okazji przetestować Type Cover, ale wiadomo czego się można mniej więcej spodziewać w tym przypadku. Surface bez Touch Cover traci dużo na seksie.

Zbierając się już do zakończenia wspomnę jeszcze tylko o rozdzielczości ekranu. Mimo, że nominalne liczby wywołują uśmieszek niedowierzania w stosunku do niemałej ceny sprzętu, to inżynieryjny szlif redmondczyków dał się tutaj poznać z jak najlepszej strony. Moje oko, po kilku tygodniach z iPadem i jego wyświetlaczem Retina, przeczulone jest w temacie pikselozy. Muszę przyznać, że ekran Surface przyjemnie mnie zaskoczył. Przeglądając sieć, nawet w maksymalnym powiększeniu czcionka jest ostra i wygląda jak druk. Relatywnie niska rozdzielczość zauważalna jest jednakże w elementach interfejsu. Ale ogólnie pod tym względem naprawdę nie jest źle.

Podsumowując: Surface RT jeszcze nie teraz, a już na pewno nie w tej cenie. Za dużo kompromisów. Wygląda atrakcyjnie, oferuje niewiele. Może być gadżetem modnisia, ale poważnej maszyny sobą nie reprezentuje. Lepszym wyborem będzie coś na Clover Trail, pozostając w sektorze urządzeń mobilnych. Z pewnością Surface Pro będzie propozycją godną rozważenia, ale zabije ceną wszelki początkowy entuzjazm. Słowem najchętniej doradzałbym wszystkim poszukującym nowej maszyny z Windows, aby wstrzymali się z decyzją. Najlepiej jeszcze trochę poczekać.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s