Dyskusyjny sens wizualizacji przyszłości

Zespół Microsoft Office, zajmujący się badaniami i rozwojem produktu, ostatnio wrzucił do sieci nową porcję wizjonerskich filmików reklamowych, które ukazywać mają aktualne kierunki rozwoju nowych technologii i chociaż miło jest coś takiego obejrzeć, bo daje to złudzenie głębszego wejrzenia w pracę inżynierów i projektantów w ich laboratoriach badawczych, nieuchronnie podsuwa refleksję nad sensem tworzenia tego typu produkcji. Przy okazji obejrzałem sobie reklamówki Microsoftu sprzed kilku lat sytuujące technologię w naszej teraźniejszości. Cóż, pewne strzały trafiły w dziesiątkę, jak na przykład upowszechnienie się kontroli głosowej, co już powoli staje się rzeczywistością i klarownym jest, że mechanizm stanie się wszechobecny w niedalekiej przyszłości, ale jakże wiejsko, a wręcz obrzydliwie wyglądają dzisiaj tamtejsze urządzenia i ich interfejsy! Przewidywana jeszcze sześć lat temu interakcja z czymś, co dzisiaj nazywamy tabletami zakładała na przykład nawigację z użyciem rysika! Żenada! Rysik jako pomoc nie jest wcale złą koncepcją, ale nie w sytuacji kiedy jest jedyną możliwością interakcji z urządzeniem! Założenie, że do obsługi maszyny, która rozpoznaje już w jakimś sensie funkcję dotykową, potrzebny będzie dodatkowy wskaźnik czy narzędzie, jest z góry przegraną strategią. No ale dobrze, to może dzisiaj ewentualnie śmieszyć. Znacznie gorzej sprawa prezentuje się w kategorii wizji interfejsu użytkownika. Jest takie “dzieło”, gdzie typowa rodzina przedstawiona jest w codziennych sytuacjach, w które wkradają się kolejne nowinki technologiczne. Jest dotyk, jest sterowanie głosowe, nawet coś jak Kinect, są także okropne plastikowe prototypy smarfonów i komputerów all-in-one. Spoko. Niestety są także sceny, w których widać ekran tych urządzeń, a to już prawdziwy horror. Chyba nie widziałem bardziej odpychającego paskudztwa i kiedy to z obrzydzeniem oglądałem dziękowałem komu tylko wypada, że skończyło się na produkcji filmowej. Swoją drogą jest to doskonały przykład na to, jak szybko i dynamicznie zmienia się oblicze technologii IT. Interfejsy są jak z jakiegoś podpicowanego XP, a przecież ta produkcja wcale nie jest taka stara. Oto kilka przykładów złego interfejsu ze wspomnianego filmiku:

Zło1Zło2Zło3Zło4

Niepokojącym efektem ubocznym takiej wycieczki w przeszłość jest fakt, że dzisiejsze wizje za lat dziesięć mogą być tak samo passé. Dlatego właśnie silenie się na pokazanie co nas czeka w przyszłości jest cholernie ryzykowną sprawą i w jakimś stopniu może być przyczyną narażenia się na śmieszność. Czy chociażby to, za lat kilka, nie będzie totalną ściemą?

Projekt1Projekt2

Stawiam na nowy język projektowy Microsoftu Metro całym swoim osobistym poczuciem smaku i pojmowaniem dobrego stylu, ale to, co dzisiaj wydaje mi się wyrazem nowoczesności prawie na pewno będzie przeżytkiem już w momencie, kiedy (lub jeżeli) ta koncepcja się dostatecznie upowszechni, a to może być z kolei kwestią najbliższych dwóch, trzech lat. Podobne zagrożenie nie dotyczy jednakże tylko i wyłącznie tego jak coś wygląda, a w równym stopniu jak działa. Dobrym przykładem może być tutaj wypuszczony kilka dni temu spot reklamowy Kinect. Wizje przedstawione w reklamówce są tak samo inspirujące jak nierealne. Takie rzeczy nigdy się nie wydarzą i to nie dlatego, że technologia na to nie pozwoli, a dlatego, że nie ma to po prostu żadnego sensu. Widać tam kobiety “grające” na, kolejno, skrzypcach i wiolonczeli z wykorzystaniem Kinect, co sprowadza się do operowania rękami w powietrzu. Nie no, poważnie? To totalny absurd! Aby komfortowo wykonywać pewne czynności konieczny jest kontakt fizyczny albo z danym przedmiotem, albo z pewnym technologicznym substytutem, który reprezentuje ten przedmiot. Ktoś, kto myśli, że jakikolwiek muzyk mógłby chcieć zastąpić fizyczność instrumentu na rzecz bezpostaciowej wirtualizacji nie wie co oznacza termin akord ani w teorii, ani w praktyce. Pomijam już bardzo śmiałą myśl, iż z czysto technologicznego punktu widzenia Kinect będzie w stanie już za rok interpretować chociażby manipulację nieistniejącej struny pod palcem muzyka, ze strony firmy, która oferuje póki co produkt nie radzący sobie z rozpoznawaniem czarnoskórych!

Miło jest podzielić się z kimś pomysłami, koncepcjami czy wizjami, ale kiedy robi się to publicznie bardzo dużo spraw może wkrótce okazać się głupawym bezsensem. Ujawnione do tej pory przez Microsoft materiały są zarówno źródłem obaw jak i ulgi. Obawiam się, że zapowiadane technologie są trochę zbyt fantastyczne, a prawdziwą ulgę odczuwam mając świadomość, że kilka z zapowiedzianych wcześniej rewelacji nigdy nie weszło w życie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s