Steve Jobs już nie równa się Apple

Dzisiejszy dzień przyniósł ze sobą wiadomość szokującą. Mimo, że tak naprawdę nieuniknioną kiedyś, mimo, że nie w jakichś ostatecznych okolicznościach, to jednak szokującą. Steve Jobs zrezygnował z funkcji najważniejszego z najważniejszych w Apple!!! Zawsze obawiałem się momentu zejścia ze sceny tego człowieka, którego dorobku nie sposób przecenić. Steve Jobs jest dla mnie bohaterem. Elektryzował i inspirował miliony, a na temat jego precyzyjnie skonstruowanych wystąpień/prezentacji napisano tomy, powstały całe tutoriale i niezliczone pomniejsze analizy i kopie. Wcale nie tak dawno temu, na przykład, pewien chiński CEO, którego nazwiska nie będę wymieniał, ubrał się i zachowywał w stylu szefa z Cupertino, Kalifornia. Przyznam się, że ja sam płakałem razem z Jobsem, śmiałem się z Jobsem i byłem “bardzo podekscytowany w tym temacie” razem z Jobsem. Ponieważ był kilka razy w życiu porządnie wydymany, nie miał skrupułów aby wydymać innych równie solidnie, co nadawało mu tego lekko demonicznego kolorytu. Proszę wybaczyć ten ton, jakbym mówił o osobie zmarłej, ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, że zamknął się jeden z ważnych rozdziałów. Tym samym dzisiaj spełniło się to, o czym pisałem już jakiś czas temu: aby nastąpiła rewolucja w technologicznym sposobie myślenia o metaforze komputera osobistego, potrzebne będzie odejście dwóch najważniejszych osób, które łączą się bezpośrednio z przeszłością i korzeniami. Miałem na myśli oczywiście Jobsa i Gatesa. Zdaje się, że warunek został spełniony. Obu panów zasiadać będzie od teraz w swoistym gabinecie cieni, co umożliwi nowe ruchy i strategie. Obawa pozostaje, bo może to oznaczać czas wspaniałych, śmiałych innowacji, ale równie dobrze może oznaczać czas “docierania się” nowych pomysłów i ludzi, skutkujący chwilową stagnacją. W przypadku Microsoftu dało się odczuć pewien brak po usunięciu się Billa Gatesa z pierwszego planu. Nikt do końca nie wie jak będzie w przypadku Apple. Nie ulega jednak wątpliwości, że obie postacie to geniusze jeden na miliard. Dziwny sens nadaje ten scenariusz słowom, które napisałem wczoraj. Czyżby tym “wielkim halo” nie miał być nowy Mac, a ustąpienie z prowadzącej pozycji w kalifornijskiej firmie Wielkiego Szefa?

Dzięki Jobsowi Apple to styl, Apple to szpan, Apple to smak i to, jak powinien wyglądać i działać komputer – prawdziwy wzór. Nie ma chyba osoby, która zetknąwszy się z urządzeniami z jabłuszkiem mogłaby szczerze powiedzieć, że jest to totalna porażka. I chociaż na polu systemów operacyjnych Mac OS X nie ma szans z Windowsem, to sprzętowo są nadal niezrównanie piękni. Dlatego właśnie odczuwam lęk. Wszyscy wiemy, co stało się z Apple, gdy odsunięto Jobsa od władzy. Fakt, że pozostaje w strukturze (obejmie teraz stanowisko przewodniczącego zarządu) tylko lekko uspokaja, bo na ile potrafię znaleźć się w czaszce tego człowieka, oznacza to, że naprawdę nie daje już rady i prawdziwe zejście może nastąpić bardzo szybko. Myślę, że przez długi czas Jobs żył w poczuciu, że jest to życie na kredyt. Operacje, przeszczepy, rehabilitacje, ciągłe dochodzenie do siebie, to wszystko musiało być nieludzko trudne, biorąc pod uwagę niezwykła pasję i poświęcenie dla firmy. Coś mi mówi, że już nigdy nie zobaczymy wystąpienia publicznego Jobsa… Apple to oczywiście nie tylko i wyłącznie jej były szef, ale tylko i wyłącznie dzięki niemu jest tym, czym jest dzisiaj.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s