Zacierając ręce na WP7

Jak już gdzieś wcześniej wspomniałem nie miałem jeszcze sposobności przyjrzenia się z bliska temu czym jest mobilna platforma Microsoftu. Głównie z powodów pewnej niechęci, jaką przejawia się zwykle wobec bubla lub technologicznego niewypału, a to za sprawą dość regularnego potoku złych wieści ze strony osoby, którą uważam za odpowiednią, by sądzić, iż ma się wiadomości z pierwszej ręki odnośnie tego, co dzieje się w Redmond. Paul Thurrott, wypytywany złośliwie przez Leo Laporte w ich cotygodniowej audycji Windows Weekly o postępy w aktualizacji NODO, nieustannie załamywał się nad sytuacją. Słusznym założeniem jest oczekiwać częstej aktualizacji programowa kiedy rzeczy dookoła zmieniają się tak dynamicznie. Tymczasem w telefonach od Microsoft nie działo się nic. Z początku interfejs WP7 jakoś nie wywołał u mnie szoku. W zasadzie był mi raczej obojętny i mało się tym interesowałem z wyżej wymienionych powodów. Nie byłem jednak, jak to się zdarzało słyszeć, zdeklarowanym wrogiem “bezkształtnych kwadratów”. Obojętność wydaje się być najbardziej odpowiednim określeniem i chyba dopiero rewelacje dotyczące Windows 8 diametralnie odmieniły moje nastawienie.

Nagle wszystkie elementy układanki zaczęły do siebie ładnie pasować: celem Microsoft jest unifikacja interfejsu i ujednolicenie doświadczenia użytkownika systemów operacyjnych. A zatem to, o co się w nocy żarliwie modlę, gdyż jest to jedyna słuszna droga rozwoju komputeryzacji. Mimo dość stanowczej próby podjętej ostatnio przez Andy’ego Lees oddzielenia tego, co dzieje się w telefonach od tego, co Microsoft rozumie jako PC, wydaje się łatwe do przewidzenia, że wszystkie platformy wkrótce będą się prezentowały niemal identycznie. Najważniejsze w tym scenariuszu jest to, że użytkownik będzie miał poczucie jednolitości zastosowanych mechanizmów oraz przenikającą się funkcjonalność, czy dostęp do tych samych dokumentów, w tej samej formie, niezależnie od wyświetlającego urządzenia. Chociażby samo to jest już świetną perspektywą. Dodatkowo fantastycznie zainspirował i rozbudził mój entuzjazm Mariusz Jarzębowski, który potrafi opowiadać o nowych pomysłach i koncepcjach w technologii jak mało kto. W jednym miejscu stwierdził, iż “Metro jest początkiem nowego, fajnego Microsoftu. Microsoftu wrażliwego na projekt, dbającego o piękno i użyteczność.” Widząc to, co zaczyna się dziać w obozie giganta jestem skłonny zawierzyć tym słowom jak nigdy dotąd. Biorąc pod uwagę udział na rynku bardzo bym sobie tego życzył. Ponadto wydaje mi się szczęśliwym alians z Nokią. Z zapowiadanych telefonów najbardziej podobają mi się, póki co, projekty Fujitsu i Nokii właśnie.

Osobiście najbardziej cieszy mnie interfejs. I chociaż zgadzam się z opinią, że najbardziej istotna zawsze pozostanie funkcjonalność, to o dreszczyk emocji przyprawia mnie właśnie wizja czegoś nowego na ekranie. Oddechu i świeżości w czymś, co już zbyt długo tkwiło w martwym punkcie nudy i przewidywalności. Powracając raz jeszcze do Jarzębowskiego “piksel jako interfejs” to jak dla mnie czysty geniusz mocy i prostoty, czyli cech charakterystycznych dobrego projektu. Zachwyca mnie asceza, która jest jednocześnie po prostu piękna i elegancka. To jest coś nowego, coś na co od dawna już czekałem. W chwili obecnej nie ma bowiem złotego środka. Oprogramowanie Apple jest przesłodzone i zabawkowe, Microsoftu – archaiczne, a linuksowe zawsze jakieś niedorobione. Oczywiście dotyczy to wyłącznie sfery estetycznej, która jest ważna, a moim zdaniem będzie stawać się jeszcze ważniejsza. Dla racjonalnie myślącego użytkownika wygląd nigdy nie przerośnie funkcji, ale doprawdy, czy nie czas najwyższy na udaną próbę połączenia tych dwóch spraw w jedną piękną całość? W chwili obecnej dzieje się kilka ciekawych rzeczy w sposób synchroniczny, co sprawia, że wybór staje się trudniejszy niż wcześniej. Przyglądając się sprawom subiektywnie naturalnym liderem do niedawna był Apple (który to do dziś ma właściwie jedną wadę – cenę), ale oto inni producenci w końcu się przebudzili i zaczynają proponować w miarę ładnie prezentujące się maszyny. Wspomniałem już wcześniej o ultrabookach, a to przecież dopiero początek ogólnej tendencji. W tych coraz piękniej wyglądających komputerach montuje się zazwyczaj mocniejsze podzespoły w porównaniu z Apple. A teraz, kiedy jestem niemal pewien, że po aktualizacji Mango WP7 będzie moim wyborem, oczywisty staje się coraz bardziej świat Windows. Zacieram ręce i mam wielką nadzieję, że 2012 okaże się rokiem, w którym Microsoft nareszcie zrobi coś jak należy.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s