Krótko o GNOME Shell 3

Poszukując urozmaicenia, nowości oraz szerszej praktycznej wiedzy o systemach operacyjnych zwróciłem się pewnego dnia ku Linuksowi. Z początku była to czysta ciekawość, więc nieinwazyjnie skorzystałem z dobrodziejstw Live CD z Ubuntu 10.10 na pokładzie. Było to tuż po wydaniu tej wersji systemu. Trwająca godzinę sesja zapadła mi głęboko w pamięć jako coś znacznie przerastającego moje wstępne oczekiwania. Spodziewałem się raczej czegoś mniej dojrzałego. Kilka tygodni później, kiedy przyszedł już najwyższy czas aby postawić na nowo Windows, było dla mnie jasne, że zamienię swoją maszynę w systemowego schizofrenika. Od tej pory Ubuntu stało się moim systemem numer jeden. Chwaliłem sobie bardzo to nowe doznanie. Ilekroć logowałem się z powrotem do Windowsa „czułem” jego ociężałość, a te tysiące mielących się procesów w tle wywoływało wrażenie obcowania z czymś ogromnie skomplikowanym. Najważniejsze jednak, że korzystając na co dzień z Linuksa po raz pierwszy poczułem ulgę. Przestałem bowiem myśleć o bezpieczeństwie. Pomijam to, czy słusznie, czy nie. Chodzi po prostu o subiektywne wrażenie. Na linuksowej maszynie ustawiłem tylko iptables et voila!

Wszystko było pięknie do momentu ukazanie się następcy w postaci Ubuntu 11.04. Niestety, mój sprzęt odmawiał współpracy z nowym kernelem lub też środowiskiem Unity, ale raczej to pierwsze, bo problem pojawiał się również kiedy logowałem się na stary GNOME. W każdym razie solidna zawiecha systemu stała się normą i czasami zbierała krwawe plony pożerając bezpowrotnie wyniki mojej pracy. Koniec końców trzeba było coś z tym fantem zrobić, a że po drodze przydarzył się GNOME 3 zwróciłem się ku Fedorze 15, która to jako jedna z pierwszych domyślnie wystąpiła w nowym wdzianku. Jeszcze podczas fazy na Ubuntu sprawdziłem sobie jak działa nowy shell i koncepcja spodobała mi się od samego początku. Mówiąc krótko – nie płakałem nad przesiadką. Mija tydzień odkąd używam Fedory i przyszedł czas, w którym mogę powiedzieć kilka słów wynikających z bezpośredniego doświadczenia. Po pierwsze jest stabilna! Po drugie shell oferuje szalenie mało opcji personalizacji. Bez instalacji dodatkowych narzędzi można sobie tapety pozmieniać i tyle, chociaż to najmniej ważna informacja, a cecha ta niekoniecznie jest wadą. Sam pomysł na organizację pracy z systemem jest najistotniejszy. Mam na dzień dzisiejszy jedną uwagę: bezsensem jest konieczność wywołania opcji Podgląd, która umożliwia uruchomienie aplikacji. To, co ukazuje się na ekranie po wciśnięciu klawisza Windows powinno być pierwszym domyślnym ekranem po odpaleniu systemu. W obecnej postaci użytkownik musi chwilę pogapić się na tapetę, podumać, a następnie wcisnąć super key i zabrać się do pracy. Strata czasu. Razi mnie również brak skrótów klawiaturowych uruchamiających programy z paska ulubionych, bo pracując na laptopie nie lubię odrywać rąk od klawiszy. Unity pod tym względem było o niebo lepsze. Wracając do Ubuntu tęsknię również za działającym w tle w tym systemie serwisem Ubuntu One. Nie trzeba było sobie zawracać głowy kopią zapasową ważnych plików. Są jednakże rzeczy, które lubię w GNOME 3. Shell robi wrażenie czegoś znacznie nowocześniejszego i świeżego w zderzeniu z klasycznym pojęciem pulpitu. Jest to krok naprzód. Dość wygodnie rozwiązano poruszanie się po samym systemie używając wyłącznie klawiatury, także w tym temacie w niektórych miejscach jest bardzo dobrze, a w innych słabo. System działa szybko i pewnie – bardzo duży plus, nie jest jednak mistrzem prędkości uruchamiania „na zimno” (podobny wynik jak w przypadku Windows 7).

Wszystko to wpływa na mój pierwszy podsumowujący wniosek: biorąc pod uwagę niemal dekadę, która minęła od ostatniego wydania środowiska, społeczność skupiona wokół projektu GNOME dokonała słusznego skoku w dobrym kierunku, chociaż przyda się jeszcze ogólny szlif. W świecie Linuksa w najbliższym czasie powszechne stanie się zapewne środowisko Unity i GNOME Shell. Dobrą wiadomością jest więc fakt, że przesiadając się z jednego na drugie rzucają się w oczy podobieństwa. Chociażby domyślne usytuowanie panelu ze skrótami do aplikacji, czy też sposób na nawigację po zasobach komputera za pomocą wbudowanej wyszukiwarki. Obie koncepcje wyraźnie się łączą i być może zmierzają do wspólnego mianownika.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s