Apple vs. Microsoft

Trwa konferencja dla deweloperów związanych z Apple. Czerwcowe WWDC poświęcone jest w całości aktualizacjom w systemach operacyjnych oraz nowemu pomysłowi na chmurę a la Steve Jobs i spółka. Nie dziwi, iż obecność ostatniej pozycji była z góry przewidywalna, po prostu nie mogło się bez chmury obejść. Zaskoczyła mnie natomiast przewidywalność i oczywistość aktualizacji planowanych w systemach. Zaskoczony jestem również poczuciem kompletnej obojętności na rewelacje zaproponowane przez firmę z Cupertino. Odkąd bowiem ujrzałem zbliżającą się odsłonę Windows nie mogę już patrzeć na „tradycyjny” pulpit bez poczucia znużenia. Szczególnie do gustu przypadło mi określenie Paula Thurrott, który opisuje pulpit w Lion jako „tired”. To, co ujrzałem w prezentacji wczesnej kompilacji Windows jest przejawem genialnego wizjonerstwa. Pomysły Apple przeglądałem więc z dużą dozą sceptycyzmu i przypływu nagłego braku wiary w przyszłość tej platformy.

Mogę się mylić, ale mam przeczucie, że za parę miesięcy/lat pulpit systemów operacyjnych będzie do złudzenia przypominał rozwiązania znane nam dzisiaj z interfejsu Metro. Paul Thurrott, którego szanuję, chociaż ostatnio zachowuje się jak nawiedzony poplecznik Microsoftu, a już na pewno nastoletni fanboy, porównał w jednym ze swoich artykułów dwa zrzuty ekranowe – Start z przyszłego Windows i Launchpad z Mac OS X Lion i muszę przyznać, że w połączeniu z kąśliwym komentarzem Thurrotta, wywołał we mnie ten widok pewną traumę, ponieważ jasnym dla mnie jest dzisiaj, że zawalone ikonami pulpity to pieśń przeszłości w systemach operacyjnych. Nagle to, czego używam dzisiaj stało się przeterminowane, prymitywne i nieświeże. Nie wiem jakie wrażenie zaserwuje mi faktyczny kontakt z czymś takim jak Windows 8 (nie miałem jeszcze w rękach nawet smartfona z Windows Phone 7, czekam z tym na Mango), ale mówię tu o wrażeniach ogólnych i niezweryfikowanych w praktyce, która ukazać przecież może ciemne strony tego, co mnie w zapowiadanych nowościach Microsoft zachwyciło. Prawda jest taka, że od jakiegoś już czasu zastanawiałem się prywatnie, co mogło by być następnym krokiem w kierunku totalnego przedefiniowania interfejsu użytkownika, a odkąd zapoznałem się z wizją Microsoft, uznałem, że jest to bardzo inspirujący impuls, aby sprawy przeprojektować na nowo. Nie twierdzę, ze względów, które opisałem już wcześniej, że przyszły Windows będzie tym, na co czekam, ale niewątpliwie jest najciekawszą koncepcją z jaką się ostatnio spotkałem. Podsumowując: sam interfejs jest świetny, ale koncepcja systemowa jako taka czeka jeszcze na coś, co nią wstrząśnie od podstaw i wprowadzi powszechną informatyzację na nowy poziom. Osobiście nie wierzę, że dokona tego Apple, Microsoft, ani społeczność związana z GNU/Linux. Myślę, że za następną wielką rewolucją stać będzie zupełnie nowa firma, która dzięki temu stanie się gigantem, a jeszcze lepiej monopolistą i zawładnie rynkiem oesów. Jeszcze dziesięć lat temu komputer osobisty był czymś, o czym się już mówiło wszędzie, ale powszechnie jeszcze go nie było. Rynek smartfonów i tabletów w ogóle nie istniał. Dziś wszystkie te maszyny towarzyszą nam niemal codziennie, a w związku z tym rośnie presja oczekiwań wobec ich wyglądu i funkcjonalności. Coraz trudniej spotkać się z czymś nieznanym i zupełnie nowym, co wywołałoby autentyczny entuzjazm masowy. Jest to ogromne wyzwanie, ale zarazem absolutna konieczność!!!

Pozytywnym symptomem świadczącym o właściwym spraw rozwoju jest unifikacja środowiska dla wszystkich form sprzętowych, a także otwarcie się na, moim skromnym zdaniem, architekturę przyszłości, czyli ARM. To są poczynania, które chciałbym widzieć częściej. Apple ma póki co najlepszą rodzinę systemową: iOS i Mac OS X. Jeżeli Windows 8 oznaczać będzie ten sam interfejs i doznania na tablecie, smarfonie oraz pececie, mamy zwycięzcę! Taki scenariusz stanowić będzie dla mnie istne kuriozum, gdyż za wszystkie najważniejsze innowacje odpowiedzialne jest Apple, przynajmniej na rynku konsumenckim. W tym konkretnym przypadku Microsoft zdaje się jednak odstawiać konkurencję na boczny tor.

Na marginesie: Zagubiony gdzieś w potoku informacji interface Wind być może wcale nie jest czymś, o czym już nie usłyszymy. Moim intuicyjnym przypuszczeniem jest, że za nazwą tą stoi nawigacja w przestrzeni, która najprawdopodobniej zostanie zaimplementowana w najnowszym Windows. Nazwa sama skojarzyła mi się z doniesieniami o tym, że elementy technologii znanych z Kinect mają pojawić się w systemie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s