Immersive – prawdopodobnie najlepszy pulpit na świecie

Po pierwszych wrażeniach z wczesnej prezentacji nowego interfejsu kolejnej odsłony Windows i ujawnieniu kierunku, w jakim tenże zmierza, pora na kilka przemyśleń o nowościach. Na wstępie wspomnę o tym, że normalizacja środowiska graficznego dla wielu różnych urządzeń jest czymś nieuniknionym i na pewno stanie się udziałem wszystkich liczących się producentów. Google już zapowiedział platformę Ice Cream Sandwich, która ujednolici doświadczenie obcowania z systemem, niezależnie od tego czy będzie to smartfon czy tablet. Uważam to za naturalny symptom dojrzewania koncepcji, dzięki czemu użytkownik nie będzie się musiał przestawiać czy walczyć z przyzwyczajeniami tylko dlatego, że aktualnie pracuje na telefonie, a nie laptopie. Idealny system dla mas, o którym wspominałem już wcześniej, będzie syntezą wszystkich zebranych do kupy rozwiązań, a użytkownik nauczywszy się obsługi raz, nie będzie już zawracał sobie głowy doskonaleniem umiejętności, zajmie się po prostu pracą. Tego typu system zapewne stanie się z czasem również śmiertelnie nudny, ale myślę, że wtedy rewolucja i ekscytacja nowym będzie dotyczyć innej sfery działalności człowieka. W każdym razie przyszłość widzę w jednym zintegrowanym środowisku, które jest absolutnie intuicyjne i naturalne w obsłudze, a jedynymi znanymi użytkownikowi ustawieniami i kontrolkami będą te związane z personalizacją.

Uwielbiam momenty, gdy widząc coś po raz pierwszy odnoszę wrażenie, iż jest to najbardziej oczywista i naturalna sprawa. Jest to nieodzowna cecha każdego dobrego projektu. Jeżeli nie myślisz o tym dlaczego coś wygląda tak, jak wygląda czy działa, to znaczy, że jest to dobrze zrobione. Pomysł ekipy Windows na ekran startowy w najnowszym środowisku Immersive jest właśnie czymś takim, ponieważ odkąd to ujrzałem każdy pulpit znany z laptopa wydaje mi się teraz czymś przedpotopowym. Nazwałem na własny użytek to, co znamy z dzisiejszych maszyn pulpitem „no i co dalej?”. W gruncie rzeczy do tego się to sprowadza. Nie ważne czy odpalasz Mac OS, Windows, Linuxa, pierwszą rzeczą, z którą masz do czynienia jest decyzja co uruchomić, co odnaleźć, co zrobić po prostu. Tymczasem Immersive, czemu chyba zawdzięcza swoją nieoficjalną jeszcze nazwę kodową, proponuje coś innego: zamiast przywitać widokiem ulubionej tapety i paru menu lub ikon do wyboru, przenosi użytkownika wprost do serca akcji. Nie myślisz już o tym „co dalej”, ale od razu zapoznajesz się z treścią najświeższych wiadomości dla ciebie najważniejszych, a ponieważ będzie można dowolnie sterować pracą kafelkarza, który układa mozaikę na ekranie, to twój pulpit będzie decydował najczęściej „co dalej”, ponieważ informacje te będą odzwierciedleniem twojego świata, twoich zainteresowań. W sumie wydaje się to banalnie proste, a jest w istocie poważną przemianą w myśleniu o funkcji, jaką będzie w przyszłości spełniał pulpit. Zapomnimy o tapetach i innych typowych ozdobnikach, skupiając się na rzeczy najważniejszej – przekazie informacji. Kolejną sprawą, która zrobiła na mnie duże wrażenie, to nowe aplikacje przewidziane dla systemu. Za wspaniałą uważam informację, że w najbliższej przyszłości Okienka będą miały bardzo mało wspólnego z okienkami. Nowa koncepcja aplikacji to bardziej całe ekrany, niż wyskakujące, zamknięte w ramkach, okienka. Ta koncepcja nazwana została przez ich twórców „aplikacjami dostosowanymi”. Świetna zmiana. Sama praca z aplikacjami dostarczy nowych wrażeń, dzięki temu, że budowane będą wokół HTML5 i JavaScript. Wyobrażam już sobie jak świeżym i nowoczesnym doświadczeniem będzie praca z Windows, patrząc chociażby na zaprezentowaną na pokazie aplikację pogody. Wielozadaniowość wydaje się być wprowadzona w dobrym stylu. Podczas prezentacji widać i słychać, że otwarte programy działają w tle podczas przełączania się między nimi. W tym miejscu jednakowoż, pojawiły się w mojej głowie pytania o sam mechanizm przełączania. Wygląda na to, że istnieją dwa sposoby: przerzucanie programów gestem lub powrót do ekranu startowego i wybranie programu z mozaiki. Jeżeli mamy otwartych kilka programów, pierwszy sposób zmusi nas do przerzucenia niepotrzebnych w danym momencie programów w trakcie poszukiwań interesującej nas aplikacji. Strata czasu. Zostaje drugi sposób, ale nie zachwyca mnie takie rozwiązanie. Chyba lepiej by było, gdyby podczas przerzucania gestem wyświetlany był podgląd otwartych programów, dzięki czemu można by było od razu przejść do miejsca, w którym chcemy się znaleźć. Jeszcze inną metodą byłby dedykowany przycisk na pasku menu, który pozwalałby na wyświetlenie miniatur aktualnie otwartych programów. Korzystało by się z tego jak z panelu szybkiego dostępu w IE9.

Podczas pokazu nowych możliwości kilkukrotnie sugerowano, że to, co widzimy jest interfejsem uniwersalnym i będzie dotyczył zarówno urządzeń sterowanych dotykiem i sterowanych klawiaturą/myszką. Czyżby zapowiadany Wind nie miał się w ogóle pojawić? Nie byłaby to zła wiadomość. Jeżeli wyobrazimy sobie przyszły system, który wygląda i zachowuje się dokładnie tak samo niezależnie od urządzenia, na którym pracujemy, to osobiście uważałbym to za wielki sukces i objęcie jak najbardziej słusznego kursu. Jedynym poważnym zgrzytem byłaby wtedy wsteczna kompatybilność programowa, zakładając, że zostanie podana w formie, którą właśnie zaprezentowano. Jak dla mnie to dowód lenistwa programistów Microsoft. Niemalże od razu na usta świadków prezentacji cisnęło się pytanie: dlaczego nie przepisano programów z pakietu office według nowych standardów przewidzianych dla przyszłej edycji? Padła odpowiedź: „nie chcieliśmy wprowadzać zbyt wielu zmian, nie chcieliśmy rezygnować z rozwiązań, które użytkownicy już pokochali”. Czyżby? A czy nie jest to przypadkiem cały sens wprowadzania do użytku nowego systemu? To jest właśnie ta koncentracja na zysk, o której wspominałem już wcześniej. Strach przed tym, że jeżeli zmienią absolutnie wszystko, sporo osób nie zdecyduje się na wznowienie lub zakup nowego systemu. Ale ten wpis traktować ma generalnie o pozytywach, więc poprzestanę na tej tylko uwadze. Wspaniałą sprawą jest wprowadzenie komunikacji między aplikacjami, dzięki czemu będzie można współdzielić pliki powiązane z jednym programem podczas pracy z innym. Zaprezentowano na przykład jak łatwo będzie można wyszukać zdjęcia rozrzucone po różnych miejscach, a następnie wykorzystać je w zupełnie innym miejscu, chociażby aby załadować coś na swój profil facebooka. Bardzo ciekawym pomysłem jest wprowadzenie zmian w układzie klawiatury ekranowej. Będzie można, w przypadku pracy na tablecie, podzielić na pół, a następnie przypiąć klawiaturę do lewej i prawej strony ekranu, obejmując dzięki temu urządzenie i pisząc dokładnie tak, jak na ekranie smartfonu, używając kciuków. Klawiatura ekranowa jest jednak czymś, co sprawia, że wielu ludzi nigdy nie przekona się do tabletu. Ktoś, kto dużo pisze, czy wręcz traktuje komputer jako maszynę do pisania, nie znajdzie wystarczającego komfortu w pracy na tablecie. Chociaż sam w sobie tablet jest formą znakomitą, to dla tego typu użytkowników ulgą byłaby dopiero możliwość ustawienia tabletu na blacie i wprowadzania tekstu z wirtualnej klawiatury wyświetlającej się na powierzchni blatu. Coś w stylu koncepcyjnej myszki Evomouse Celluon. Niemniej dla pozostałych jest to na pewno świetna sprawa.

Wszystko wskazuje na to, że prawdziwego demo nowego systemu Microsoftu spodziewać się możemy dopiero we wrześniu i to raczej na tabletach. Dużo się może jeszcze zmienić po drodze. Z nową edycją Windows liczyłem na zmianę w architekturze, nowy system plików, ogólnie miałem nadzieję na poważny wstrząs, ponieważ prawdopodobnie tylko to mogło by mnie przekonać do tej platformy na nowo. Dość chyba jasne jest jednak, że tytan wśród systemów operacyjnych czuje na barkach tak dużą odpowiedzialność za setki milionów użytkowników, że nie jest zdolny do szczerego restartu. Steven Sinofsky używał sformułowań typu „nowoczesny” czy „przemyślany na nowo” i trzeba przyznać, że doświadczenie podczas korzystania z ujawnionych rozwiązań sprawiać będzie wrażenie obcowania z co najmniej odświeżonym interfejsem. Kilka pomysłów naprawdę mi się podoba i trzymam kciuki za pociągnięcie tematu dalej przez programistów Microsoftu oraz liczę na większą odwagę podczas wprowadzania kolejnych zmian. Trzymam kciuki za rewolucję w Windows.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s